29/04/2024
Na pierwszym zdjęciu nic nie zapowiada tego, co wydarzy się dalej – ale to, co wydarzy się dalej, widać na zdjęciu numer dwa. Niedługo przed kwietniowymi wyborami samorządowymi wraz z innymi przedsiębiorcami z terenu Mostu Poniatowskiego spotkaliśmy się z przedstawicielami władz miasta i Zarząd Dróg Miejskich Warszawa. Co stało się potem?
Nie sposób nie zauważyć rusztowania, które od sierpnia (!) ubiegłego roku stoi w łuku mostu. Przyzwyczailiśmy się już do pracy z przeszkodami i przeznaczania coraz większej ilości środków na usuwanie pyłu budowlanego – od kilku miesięcy mamy tu własną „wydmę”.
Jednak w weekend tuż przed majówką odkryliśmy, że tuż przy wejściu do naszego baru pojawiło się nowe rusztowanie, całkowicie blokując dostęp do baru z jednej strony. Zdemontowano baldachim, usunięto oświetlenie – wszystko to odbyło się bez naszego udziału. Następnego dnia planowaliśmy duże wydarzenie, w które zainwestowaliśmy spore środki. Konstrukcje zostały zainstalowane bez wcześniejszego powiadomienia. Całe szczęście, że w tym momencie (a było to w południe, w dzień wolny, kiedy pracownicy baru odpoczywają po swojej zmianie) do baru przyszedł nasz menadżer i udało mu się zapobiec całkowitemu zablokowaniu wejścia – barierki zostały ustawione tak, że nie mogliśmy otworzyć drzwi.
Przypomnieliśmy sobie, jak w trakcie kampanii przed kwietniowymi wyborami spotkaliśmy się z urzędnikami Daniel Łaga, Aleksander Ferens - Burmistrz Dzielnicy Śródmieście. Jak wszystkim przedsiębiorcom z terenu mostu obiecano ogłoszenie terminu zakończenia prac remontowych, zorganizowanie spotkania z kierownictwem budowy i, co najważniejsze, rekompensatę poniesionych szkód finansowych. Odbyliśmy świetną rozmowę, uścisnęliśmy sobie dłonie i zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcia.
Żadna z obietnic kampanii nie została spełniona.
Co więcej, wczoraj robotnicy kontynuowali piaskowanie mostu, co – jak można się domyślić –ma koszmarny wpływ na nasze warunki pracy. A barierki, jak osobiście dowiedzieliśmy się od robotników, pozostaną na miejscu przez cały długi majowy weekend, tworząc wrażenie, że bar jest zamknięty z powodu remontu. Pan Aleksander Ferens obiecywał udowodnić nam, że miasto troszczy się o nas i o nas dba, a tak naprawdę jest zupełnie odwrotnie. Prosimy panią Annę Stasiewicz, pana Danielę Łagę i pana Aleksandra Ferensa o komentarz na temat tej sytuacji i zaproponowanie jakiegoś modus operandi. Myśleliśmy, że zdają sobie Państwo sprawę z tego, że branża restauracyjna w Polsce przeżywa trudne chwile, jednak my – podobnie jak wielu naszych kolegów z branży – nie otrzymujemy żadnych świadczeń ani ulg. Kontynuacja działalności staje się coraz trudniejsza – to nie przypadek, że z rynku wypadają nawet bary mleczne, które, swoją drogą, otrzymują pewne dofinansowanie. A w warunkach, w których dostęp do naszego baru jest dosłownie, a nie metaforycznie zablokowany, praca staje się zwyczajnie niemożliwa. Czekamy na Państwa opinię na temat zaistniałej sytuacji.