09/09/2018
Moi drodzy Znajomi i Znajomi Znajomych,
nie ukrywam, ze mam problemy ze skompletowaniem listy kandydatów do Rady Miasta, a jest to podstawowy warunek rejestracji mojej osoby jako kandydata na prezydenta Tarnobrzega.
Wczoraj rozdawałem na placu targowym egzemplarze „Gazety Obywatelskiej”. Na ponad 100 osób, które wzięły gazetę, nie było ani jednej młodej, tzn. w przedziale do 50 lat. Jedynym efektem było to, że dwóch byłych „resorciaków” w towarzystwie towarzyszki, w autobusie linii B, głośno komentowało mój start w wyborach. Jeden z nich odważył się nawet stwierdzić, że jeżeli się nie wycofam, to zginę (!) , dodając potem w publicznym komentarzu, że zostałem, cytuję: załatwiony. Jest to tyleż śmieszne co tragiczne, bo 30 lat temu, również grożono mi śmiercią.
Zadziwiający jest dla mnie fakt, że zwracałem się do różnych środowisk o start ich przedstawicieli do Rady Miasta, pod moim szyldem i nie tylko pozostało to bez echa, ale wręcz niektórzy, przestali odbierać ode mnie telefony.
Zastanawiam się czy jestem nieodpowiednim kandydatem na prezydenta? Mimo, że jako jedyna osoba kandydująca na to stanowisko przedstawiłem merytoryczną strategię zmian? Mimo, że jako jedyny potrafiłem stworzyć i przez 12 lat prowadzić potężną i prężną firmę w – trudnej przecież – branży księgarskiej? Mimo, że jako jedyny ze startujących byłem przedsiębiorcą i znam sens wydania każdej złotówki? I, że zaznaczyłem, że gospodarowanie budżetem miasta powinno być ostrożniejsze?
Młodzi ludzie, na których chciałem zbudować swoją załogę kandydatów do Rady miasta, mieszkający w Tarnobrzegu, muszą zastanowić się czy satysfakcjonuje ich „500+”, praca na umowy „śmieciowe”, perspektywa wyjazdu z Polski „za chlebem”, do krajów, w których będą traktowani gorzej niż inni? Czy wystarcza im miejscowa kultura folkowa i raz w tygodniu karaoke w „Bocianówce”? Drodzy młodzi, czy naprawdę wolicie dyskutować o problemach miasta w ogródkach piwnych, podczas gdy możecie to robić i realnie wpływać na rzeczywistość w Sali Rady Miasta? Ja nie mam tzw. parcia na urząd. Ba, moje plany zawodowe nie wiążą się z Tarnobrzegiem, w związku z czym nie muszę tu żyć. Ale Wy? Wy, którzy macie tutaj rodziny, może mieszkania na kredyt, Wy jesteście związani z tym miejscem.
Nie uczestnicząc w wyborach, twierdząc, że polityka Was nie obchodzi, tak naprawdę oddajecie swoje życie i swoje sprawy decyzjom i wyborom innych. To oni będą tworzyć warunki Waszego życia tutaj, problemy, z którymi będziecie ostatecznie Wy się zmagać i ograniczenia.
Wybór na prezydenta osoby, która przez całe życie była urzędnikiem, wiedziała, gdzie przystawić przysłowiową pieczątkę i rozdysponowywała pieniądze, które pochodziły z zewnątrz (podatki, subwencje, dotacje), pozostawiam Waszemu osądowi.
Zachęcam do obejrzenia relacji filmowych z moich trzech konferencji prasowych, w których nakreśliłem w sposób jasny i wyraźny cel swojej prezydentury. Komentowanie mojego programu bez znajomości tematu, uważam za żenujące.
Zwracam się raz jeszcze do osób i środowisk, które naprawdę chcą pozytywnych zmian w Tarnobrzegu o kontakt ze mną.
Proszę również Znajomych i Znajomych moich Znajomych, o udostępnianie tego posta.