15/11/2022
Adam Pierończyk Trio w Filharmonii w Szczecinie
tekst -Radek Bruch
Trwa rok Karola Szymanowskiego! Temu właśnie kompozytorowi poświęcona została najnowsza płyta Adama Pierończyka „Szymanowski. X-Ray” opublikowana nakładem PWM w serii Anaklasis. Ten bardzo ceniony saksofonista skomponował siedem własnych utworów na trio, inspirowanych cyklem 12 Etiud op. 33 na fortepian, stworzonych przez tego kompozytora w 1916 roku. W zamyśle, tego urodzonego 140 lat temu twórcy, każda z nich poświęcona była innemu zagadnieniu technicznemu – od rytmiki, poprzez harmonię, aż po fakturę i kolorystykę i ten cykl zyskał status wyzwania, które podejmowali pianiści przez kolejne dekady na całym świecie.
Adam Pierończyk skomponował już jeden utwór, inspirowany etiudą Szymanowskiego. Na płycie wydanej w tej samej serii (nazwanej „Great Encounters”) wraz z A.Bałdychem, K.Herdzinem, A.Sztabą i orkiestrą Aukso przedstawił dzieło o tytule „KSEOP 4.2 / AP ’20”. 14 listopada w Filharmonii w Szczecinie zaprezentował jednak z całkiem nowym programem, wraz z dwoma znakomitymi muzykami, którymi byli: Dominik Wania (fortepian) oraz Nelson Veras (gitara).
To był szczególny wieczór! Artyści wykonali bowiem po raz pierwszy na żywo, wszystkie utwory z albumu „Szymanowski. X-Ray” w kolejności zaprezentowanej na płycie. Usłyszeliśmy m.in. utwory „Projection VII” i „Tube XII”, a publiczność mogła się przekonać jak brzmi klasyka w jazzowej oprawie. Oczywiście muzycy zaprezentowali improwizowane wersje poszczególnych kompozycji, więc mieliśmy szansę by skosztować ich partii instrumentalnych w większym wymiarze. Lider nie zapowiadał utworów, całkowicie skupiony na przekazie muzycznym. Sala kameralna w Filharmonii w Szczecinie była niewątpliwie doskonałym miejscem do tego występu, bo jej akustyka sprawia, że słyszymy wyraźnie praktycznie każdy dźwięk, zwłaszcza kiedy na scenie jest tylko trzech muzyków.
To „prześwietlenie” kompozycji Szymanowskiego, jakie zaproponował Pierończyk, to niewątpliwie wymagający materiał, więc nie dziwi mnie to, że kilka osób pod koniec wydarzenia wyszło, nie doczekawszy do ostatnich minut (być może spodziewali się jednak bardziej czytelnych nawiązań do twórczości wielkiego kompozytora). Ci, którzy zostali byli jak sądzę usatysfakcjonowani. Tym bardziej, że po zakończeniu występu muzycy jeszcze podpisywali świeżutkie egzemplarze płyty i rozmawiali z widzami.