16/08/2026
Co to był za weekend, ba, co to były za 4 dni. Takie słowa napiszą prawie wszyscy, którzy pracują w poznańskiej gastronomii. Cieszymy się, bo miasto dorobiło się naprawdę dużego festiwalu muzycznego. Co to dla nas oznacza oprócz ogromu pracy w czasie trwania tej imprezy? Pierwsza edycja i jej sukces frekwencyjny, ukazała nam jedną, jakże ważną rzecz, pokazała, jak może wyglądać europejskie miasto tętniące życiem. Każde turystyczne miasto, niezależnie czy ma festiwal, czy też nie, codziennie gości tysiące osób i generuje ogromne zyski dla wielu branż. Zazwyczaj w takich popularnych miastach trudno o noclegi w centrum czy miejsca w knajpach. Jest rotacja, a rotacja jest dla gastronomii powietrzem. W naszym mieście jest trochę inaczej (ale o tym innym razem). Dlaczego w ogóle o tym wspominamy? Bo bardzo cieszymy się, że taki festiwal jest w naszym mieście. Bo uważamy, że Poznań zasługuje na taki festiwal oraz na inne imprezy związane z szeroką rozumianą kulturą i sportem. Poznań zasługuje na profesjonalną halę widowiskową (nowa arena?) oraz na bardziej konkurencyjną siatkę połączeń lotniczych. Nasze miasto musi wykonać mnóstwo pracy, aby ożywić wszystkie tkanki i stać się mocnym graczem na tle innych europejskich miast. Byłoby miło, prawda?
A wracając do festiwalu (tak, tak chodzi oczywiście o Bittersweet). W tym roku byliśmy bardzo dobrze przygotowani na zmierzenie się z festiwalową rzeczywistością. Dzikie tłumy od rana, śniadaniowe szaleństwo, dokładanie stolików i krzeseł na ogródku. Mieliśmy też taki mocny festiwalowy akcent. Dziesiątki gości szturmuje naszą ladę, jest gorąco, wszędzie dobiega ten uzależniający kawiarniany gwar i wśród tych wszystkich osób jest jeden sympatyczny brytyjczyk, który zamawia sobie kawę i maliniankę, a zanim odbierze swoje zamówienie przynosi nam z uśmiechem na ustach talerzyk i filiżankę, która nie została sprzątnięta ze stolika (kto wie co to tabaka ten zrozumie 😜). Nierozpoznany przez innych festiwalowiczów, żegna się z naszą załogą i wyputuje o atrakcje w mieście. Później dowiedzieliśmy się, że podobno zagrał świetny koncert.
To był Tom Odell