16/03/2025
Szanowni Państwo,
Długo myślałem, co napisać.
To było 10 lat mojego życia, wliczając Latarnię. Otworzyłem ją 11.04.2015 r. Brakło miesiąca do 10-cio lecia. Miało być TSA na tę okazję ale niestety musiałem pożegnać się wcześniej. Nadszedł kres pewnego etapu mojego życia. Czas się pożegnać.
Dziękuję Wam za obecność. Bez obecności zamyka się klub.
To koniec.
Dziękuję Wszystkim.
A teraz szczególne podziękowania dla Cudownych ludzi.
Przede wszystkim, i w pierwszej kolejności, dziękuję Ludziom, bez których ten klub w ogóle nie powstałby. Ludziom, którzy przy mnie stali i wykonali fantastyczną pracę. Było paru Przyjaciół. Przyjaciół,
bo albo nie brali pieniędzy albo brali grosze. RODO jest, to tylko tyle, ile mogę:
Grzesiu – Facet, który powiedział mi o projekcie, który pozwolił sfinansować powstanie klubu. Bez niego nie byłoby pewnie o czym pisać dalej. Wszyscy GED znacie.
Gosia – kobieta Cudowna. W obliczu możliwej klęski projektu przed jego rozpoczęciem podała mi rękę. Miała jaja. Naprawdę.
Aaa, jeśli już o kobietach, to w trakcie funkcjonowania klubu pomogła mi w problemie jeszcze jedna Cudna babeczka, Agatka.
Andrzej– bard, poeta, też bez dalej komentarza zbytniego. Przyjaciel. Stał za mną murem od początku. A bywało ciężko.
Ś.P. Adaś Tokarczyk – Chwała Jego pamięci! Nie mam słów
do opisania, co to był za Gość. Nigdy nie miałem chyba Większego Przyjaciela.
Wymieniam Adasia dopiero tutaj z uwagi na kolejność działania.
Bez wyżej wymienionych nie mielibyśmy z Adasiem w ogóle co robić.
Bo siedzieliśmy w tej piwnicy przez cztery miesiące we dwóch ze zmieniającymi się ludźmi robiącymi różne rzeczy, ale gdyby nie Adaś, nie byłoby niczego. Nie mniej nie to jest wyznacznikiem przyjacielstwa. Ja go kochałem, on chyba mnie też.
Dalej kolejność wymienionych osób nie ma znaczenia. Wszyscy są równie Ważni. Dziękuję Wam wszystkim Panowie.
Karol (u mnie ksywka Ptaszek) – zaświecił ten klub. Zrobił wszystkie światła. Te sekwencje, którymi Was mogłem czarować, to On. Człowiek orkiestra.
Marcin - Brat Karola - ten Gość to jest taki, że Jego skromność jest pouczająca.
Janusz „Kapka” – jeden z najbliższych Przyjaciół Adasia Tokarczyka. Ten facet zrobił Wam tak, żeby do szklanek cegły się nie sypały :)
A zrobił to za darmo. Przyjechał ze Szczawnicy, i nam pomógł. I tyle. To, co wypiliśmy przy okazji, to nasze hahahahaha
Ś.P. Sebastian Koczwara – załatwiał rzeczy niezałatwialne. Więcej napisać nie mogę ze względów procesowych :)
Pan Architekt Stanisław – Facet wpadł do klubu, popatrzył, dostał ode mnie rysunek techniczny klubu i po trzech dniach przyniósł projekt. Zrobił aranżację i miażdżącą akustykę. Szacun.
Norek – pokazał klasę Facet, a jego dzieło, gdy malował lampy, wisieć będzie u mnie zawsze.
Adam – jeździ se chłop dżipami ale busa też ma jak potrzeba. Cegły woziłem, żeby bar postawić. Nie odmawia pomocy.
Pan Zdzisław – fachowiec, który namalował na suficie lustro. Malował takie rzeczy w Wersalu. Zażyczył sobie farbę, którą malował
w Wersalu. Ściągnąłem mu ją z Francji. Nie było łatwo.
Pan Wiesław – Tato Grzesia – Pan, dzięki któremu dało się skonstruować część sanitarną. Kozak w branży. Naprawdę pierwsza klasa fachowiec. I też po przyjacielsku powiedział jak to zrobić, i zrobił.
Janusz – taki elektryk, co mi nagrzewnicę podłączył i dupę ratował wielokrotnie, i nigdy kasy nie chciał. Czasem udało mi się namówić go na drinka.
Jacek „Musiat” – załatwił w TV Lublin gościa, co mi wg przesłanego rysunku opisał co kupić i jak ustawić światła.
Paweł – zrobił meble dokładnie tak, jak mu opowiedziałem. Z przygodami :)
Klubu nie byłoby bez Obsługi.
Wszyscy Szanowni Ludzie, którzy dla mnie pracowaliście.
Jestem Wam wdzięczny za współpracę.
To dzięki Wam funkcjonował ten klub. Jesteście niesamowici! Ech, mógłbym o Was książkę napisać. A Wy o mnie. Więc lepiej niech zostanie jak jest. Szacunek dla Was Dobrzy Ludzie.
Koncertów nie byłby bez Akustyków.
To oni powodują, że to brzmi. Dawali Panowie czadu z ustawieniami. Wiedzą, co robią. Poza tym, Ci Akustycy to tak mają, że się o nich kłócą Artyści. Kto jest lepszy? Piotrek czy Kalosz? Prawda jest taka, że panowie mają uszy jak nietoperze. Robili takie koncerty, że czułem się prawie jak w filharmonii. Coś niesamowitego. Artyści.
Mariusz "Kalosz" Kania Piotr Sadłoń Kacper Żarna (czasem)
Wyżej wymieniona Banda zrobiła i robiła Hades.
Panie i Panowie. Ogromny Szacunek mam dla Was. Bardzo dziękuję.
Co by tu napisać dalej…
Szanowni Artyści!
Dla Was tworzyłem ten klub.
Mam nadzieję, że wspomnicie dobrze to miejsce. I mnie przy okazji.
Wszyscy jesteście dla mnie wyjątkowi. Jedyni w swoim rodzaju :)
Daliście mi coś niewymownego, nie jestem w stanie opisać tych przeżyć. Mam swoje zboczenia muzyczne, nie wszystkim się zachwycam, ale bywały koncerty, które słyszę czasem do dzisiaj...
To, co udało się nam razem stworzyć w tym miejscu było wyjątkowe.
Bardzo jestem Wam wdzięczny. Dziękuję.
Nie mogę Was wymienić, bo nie zdołam wszystkich (wliczając Latarnię zrobiłem ponad 150 koncertów) a każdy nie wymieniony zabiłby mnie przy pierwszej lepszej okazji hahahaha
Wybaczcie mi proszę.
Jednak jest kilku Panów, z którymi wiążą mnie szczególne więzi, związane z tym miejscem, i nie tylko. Dziękuję Wam szczególnie Panowie.
Andrzej „Szprotu” z Tomkiem „Prezesem” Kacprzakiem zagrali z bandą na otwarciu. Nie byle jaka banda to była. Można sprawdzić ale nikomu nie chce się 7 lat przewinąć hahahaha. Gdy wnosili instrumenty, to na sali leżały jeszcze gruzy, panowie montowali światła i meble za barem. Nikt nie wierzył wtedy (ja też), że to się za 2 godziny uda otworzyć.
Jarek Dzień to jest zawodnik bardzo poważnego formatu. MMA klęka. Znamy się ponad 25 lat. Koncerty Que Passa to były wydarzenia bardzo zacne. Nic więcej nie powiem :)
Grzesiu Świerk „Greg Spurce” i Andrzej Makarewicz „Makar” to ludzie, którzy byli dla mnie inspiracją. I zagrali drugi koncert w Hadesie.
Ś.P. Jacek P***k – zagrał w Hadesie swój ostatni koncert. Znaliśmy się wiele lat. Obwiniałem się za jego śmierć, bo zrobiliśmy ten koncert w pandemii. Teraz już rozumiem, że tak miało być. Koncert był 17.10.2020 r. a Jacek zmarł 9.11.2020 r.
Krzysiek „Grzebień” Grzebieniak – w różnych konfiguracjach zagrał chyba najwięcej (nie chyba, na pewno) koncertów w Hadesie. Otwierali panowie i kończyli swoje sezony artystyczne. Zawsze miałem od niego ciepłe słowo.
Jacek P***k, Grzegorz P***k, Piotr Sadłoń, Marek Kozik, których to panów nie mogę rozpatrywać zespołowo. Oni cudownie grają ale każdy z nich pomagał mi też niezespołowo. Nie mówiąc już wiele o „Mr. Pollack”, to też przed każdymi świętami Bożego Narodzenia jako „Trzy nie 4” grali dla Was koncert rockowych kolęd. I jeszcze na ich koncerty kolęd przyjeżdżali księża, którzy w Hadesie udzielali Wam Błogosławieństwa. Opłatek też był zawsze. Można w to uwierzyć? Niesamowite koncerty i przeżycia.
No i wreszcie na Was czas Szanowni Goście….
Daliście mi popalić!
A ja Wam!
Jesteśmy kwita :)
Wiecie co, czasami zdarzało Wam się być fantastyczną publicznością. Zdarzały się też masakry.
Fantastyczne były imprezy tematyczne, metalowe, hip-hopowe, rapowe, transowe… jak zwał, tak bywało (whatever it is – gdyby ktoś nie kumał). W ogóle to naprawdę fajnie było. Dziękuję.
Trudno nie wspomnieć o stałych bywalcach.
No nie mogę napisać wiele, ponieważ większość przemyśleń nie nadaje się do publikacji :)
Nie o pisanie przecież tutaj chodzi a o wspomnienia…
Dziękuję Ludziska za wszystko! Było mega! Dzięki!
Z grzeczności nie będę pisał o ludziach, którzy szkodzili.
Karma wraca. To taki komunikat dla was.
Być może do zobaczenia jeszcze Panie i Panowie…
Krzysztof "Lary" Przywara