01/04/2026
No i stało się,
nie wiemy kiedy,
nie wiemy jak,
ale Lokal kończy właśnie 25 lat!
Ileż to ludzi, spotkań, imprez.
Codziennej kawy, jajecznicy, wódeczki.
Kanapka zaczarowana, nie kosmiczna, a może księżycowa, no Justyna wie, którą lubię.
Kanapka psycho, ratunkowa, bezpieczna i tak dalij Magdu.
Zaczynaliśmy bowiem od kanapek.
Większość klientów ma swoje zwyczaje: jajecznica z pięciu jajek, tosty bez sera, kura bez kury i takie tam…
W zasadzie wszystkie barmanki i barmani szybko wchodzili w klimat mojej filiżanki, kufla, piosenki.
Przez te wszystkie lata właśnie o to nam chodziło,
że jesteś w miejscu, gdzie nie czujesz się obcy,
że Asia wyciągnie z kanapki pomidora, a Dojczyk zrobi matche, choć nic go bardziej nie wkurza!
Nie wiem, jak to możliwe, ale Sado pamięta wszystkie Wasze imiona. Wy poranni kawosze, jak zapomni, to coś wymyśli i jakoś to będzie!
W zasadzie każdego dnia dzieje się coś wyjątkowego,
trudno się dziwić, skoro na Lokal nieustająco przychodzą ciekawi ludzie.
25 lat historii Lokalu to opowieść o nas wszystkich.
O starych i nowych bywalcach, o kultowej kanapce z pastą jajową, jak i o wiadrze kawy lub laurze dla Pana Tadeusza.
To wspomnienie Smoczej Głowy, pierwszej i jedynej przez chwilę sali z koronkowymi obrusami i zapleczem, na którym brakowało miejsc dla przyjaciół w piątkowe wieczory.
Wtedy to barmani puszczali TE piosenki, a każda była czyjaś ulubiona, jedyna, najważniejsza.
Trudno zliczyć kilogramy śledzi, starych, spleśniałych serów czy ikeban mięsnych, które razem zjedliśmy.
Tu uśmiecham się do Seby Woźniaka, który ikebanami nazwał moje deski suchych wędlin.
Jak wymienić wszystkich, z którymi współtworzymy to miejsce?
Jak nie wspomnieć o Pani Krysi, która niemalże od samego początku ogarnia nad ranem Lokal po nocnych hulankach?
Dla tych, co lubią rano poczytać dzienniki, pijąc kawę, kakao czy co tam kto lubi.
Jak policzyć ilość stłuczonych przez 25 lat szklanek, przypalonych tostów czy skradzionych plakatów i tamburyna!
Jak policzyć godziny spędzone w Lokalu, zawarte przyjaźnie, złamane serca?
Chyba się nie da, ale jesteśmy przekonani, że będziemy trwać nadal, skoro razem przetrwaliśmy tak wiele!
Przetrwaliśmy remont fasady, ulicy, jak i słupki, które żyją swoim życiem, pandemię, a nawet polski ład.
Udało się, mamy nawet markizę i lampki, które nie chcą świecić.
Życie to się u nas toczy cały czas.
Nie ma wolnych przebiegów.
Ktoś wpada, wypada, wyjść nie może.
Stu, nigdy stąd nie wyjdziemy!
Tam się ktoś uczy, tam płacze, chichra się lub złości.
Zdaje maturę, uczy się do kolokwium, pisze magisterkę, doktorat albo ściągę.
Często ktoś czyta, rysuje albo marzy.
Codzienność Lokalu jest jedyna, wyjątkowa.
A dlaczego?
Bo Pierwszy żyje swoim życiem od ćwierćwiecza.
Bo jak mawiała moja babcia Irenka, życie jest za krótkie i za ciężkie, żeby przejmować się grubością plastrów kiełbasy!
Tak więc nie przejmujmy się, tylko trwajmy razem nadal, pijmy i jedzmy, i śmiejmy się razem, bo w kupie zawsze raźniej!
Magda i Bartek.
📸 Andrzej Banaś