Federacja Anarchistyczna Kraków

Federacja Anarchistyczna Kraków FA Kraków jest organizacją stawiająca za cel zniesienie państwa i wszelkich form opresji w celu utworzenia wolnego i równego społeczeństwa.

Federacja Anarchistyczna zrzesza osoby, których celem jest obalenie hierarchicznego porządku społecznego, zaprzeczającego idei wolności i demokracji. Zamiast niego dążymy do stworzenia samorządnego społeczeństwa, tworzonego na zasadzie dobrowolności. Jako anarchiści jesteśmy przekonani, że nieuchronna koncentracja władzy w systemie komunizmu państwowego musi doprowadzić do powstania wąskiej elity

władzy kontrolującej resztę społeczeństwa środkami przymusu administracyjnego, a koncentracja kapitału w systemie kapitalistycznym prowadzi do powstania równie wąskiej elity, sprawującej kontrolę nad społeczeństwem środkami przymusu ekonomicznego. Ponieważ żadnej z tych sytuacji nie da się pogodzić z wyznawaną przez nas ideą powszechnej wolności, jesteśmy zwolennikami zniesienia wszelkich hierarchicznych struktur tak w życiu społecznym, jak i gospodarczym. Zamiast nich postulujemy stworzenie opartej na zasadach dobrowolności i samorządności sieci autonomicznych organizacji obejmujących wszystkie aspekty życia społecznego, w ramach których członkowie społeczeństwa będą mogli w pełni zaspokajać swoje potrzeby życiowe. Dobrowolność, samorządność i autonomia są zatem podstawą naszego programu przemian społecznych. Oznaczają one prawo jednostki do uczestnictwa w dowolnie wybranych organizacjach lub pozostawania poza nimi, prawo do współdecydowania o wszystkich tych sprawach, które bezpośrednio lub pośrednio jej dotyczą i gwarancję, że nikt nie będzie mógł decydować o losie ludzi bez ich zgody i udziału. >

Anarchistyczny samorząd to zatem wszyscy ci, których dotyczą podejmowane decyzje, a w uzasadnionych przypadkach ich demokratycznie wybrani reprezentanci, odpowiedzialni przed pozostałymi za wykonanie powierzonych im zadań. Anarchistyczne przemiany nie oznaczają więc chaosu, braku organizacji i nihilizmu. Wręcz przeciwnie – prawidłowe funkcjonowanie demokratycznej społeczności wymaga od jej członków i członkiń wysokiego poziomu etyki i odpowiedzialności. Uważamy, że dzisiejsze społeczeństwo zdominowane jest przez wąską klasę rządzącą, posiadającą bądź to władzę administracyjną, bądź kapitał; panującą nad resztą społeczeństwa w interesie samej siebie. Klasa rządząca, nawet jeśli sprawuje władzę z demokratycznego nadania, w momencie gdy ją zdobywa nie jest już dłużej zainteresowana utrzymaniem demokratycznych reguł gry. Tak zorganizowane społeczeństwo nie może istnieć bez przymusu i represji, bowiem utrzymanie przywilejów wąskiej elity jest możliwe tylko dzięki istnieniu aparatu policyjnego gotowego do obrony status quo. Kapitalizm opiera się na ekonomicznym przymusie i społecznych nierównościach, zmuszających większość społeczeństwa do wyrzeczenia się własnych pragnień i rezygnacji z realizacji własnych potrzeb w imię interesów posiadaczy środków produkcji. Z racji, iż system kapitalistyczny nie jest w stanie zaspokoić potrzeb większości społeczeństwa na zadowalającym poziomie, a jego funkcjonowanie nieuchronnie prowadzi do koncentracji kapitału w rękach nielicznej mniejszości, rozwój kapitalizmu prowadzi zawsze do powstania konfliktu klasowego i aparatu represji, mających zabezpieczyć interesy klas dominujących. Dlatego uważamy, iż systemu kapitalistycznego nie da się pogodzić z anarchistyczną ideą powszechnej wolności. Obalenie kapitalizmu i państwa nie jest możliwe za pomocą zmian w konstytucjach, czy dzięki partiom politycznym. Elity, dla których panujący system jest źródłem władzy i przywilejów nigdy nie zgodzą się dobrowolnie na ich ograniczenie. Jak uczy historia, wszelkie radykalne zmiany społeczne następują tylko wtedy, gdy pojawi się zorganizowana siła dążąca do ich wprowadzenia. Opartej na dobrowolnych strukturach wolności nie można uchwalić ani zadekretować, jest ona możliwa tylko wtedy, gdy samo społeczeństwo stworzy takie formy organizacji, które będą w stanie skutecznie zastąpić system kapitalistyczno państwowy, lub obalić go jeśli będzie taka konieczność. Dlatego jesteśmy zdania, że prawdziwe zmiany mogą być przeprowadzone tylko za pomocą oddolnej, powszechnej samoorganizacji społeczeństwa. Jesteśmy przekonani, że konflikty zbrojne są nieodłącznym skutkiem i narzędziem działań państw kapitalistycznych i dlatego nie wierzymy w żadne deklaracje i sojusze (np. NATO), które miałyby zapobiegać wybuchaniu wojen. Występujemy przeciwko nacjonalizmowi, rasizmowi i innym ideologiom dyskryminującym jakiekolwiek grupy społeczne, starającym się przekonać członków społeczeństwa, że istnieją wspólne interesy grup rasowych czy narodowych. Według nas, wyżej wymienione idee służą klasie rządzącej jako narzędzie podziału społeczeństwa i podtrzymania własnej dominacji. Twierdzimy również, że kapitalistyczne państwo i gospodarka winne są zanieczyszczaniu środowiska i okrucieństwu wobec zwierząt, które stają się tym samym ofiarą wiecznego dążenia do zysków za wszelką cenę. Federacja Anarchistyczna ma na celu propagowanie anarchizmu, wspieranie i mobilizację społecznej samoorganizacji oraz walkę z wszelkimi przejawami społecznej nierówności i niesprawiedliwości, będących nieodłączną częścią systemu kapitalistycznego i państwowego.

W SZWAJCARII PRÓBUJĄ ZAKAZAĆ ANTYFASZYZMU!Po wprowadzeniu zakazu działalności tzw. „Antify” przez USA i Węgry oraz co na...
07/06/2026

W SZWAJCARII PRÓBUJĄ ZAKAZAĆ ANTYFASZYZMU!

Po wprowadzeniu zakazu działalności tzw. „Antify” przez USA i Węgry oraz co najmniej podobnej inicjatywie w Holandii, szwajcarski kanton Berno poszedł w podobnym kierunku. Parlament kantonalny domaga się od Szwajcarskiej Rady Federalnej wprowadzenia podobnego zakazu. Natychmiast wybuchły protesty przeciwko temu rozwiązaniu.

Jesienią ubiegłego roku Stany Zjednoczone pod rządami Trumpa oraz Węgry pod rządami Viktora Orbána uznały „Antifę” za organizację terrorystyczną. W Holandii, pod przewodnictwem Geerta Wildersa, również zgłoszono odpowiednią inicjatywę parlamentarną, ale nie miała ona mocy prawnie wiążącej.
W Szwajcarii prawicowi parlamentarzyści od lat atakują środowisko lewicowe. Rok wcześniej Szwajcarska Rada Federalna odrzuciła już propozycję Andreasa Glasera ze Szwajcarskiej Partii Ludowej (SVP), który argumentował wówczas: „Grupa, która nieszkodliwie nazywa siebie «Antifa», od lat jest zaangażowana w liczne ataki na ustalony porządek. Antifa Szwajcaria należy do obozu lewicowych ekstremistów”.

Z inicjatywy prawicowego posła SVP Lorenzo Quadriego szwajcarski parlament został wezwany do „przedstawienia parlamentowi podstaw prawnych do zakazania ruchów „Antifa” w Szwajcarii”.
W swojej inicjatywie z 17 grudnia 2025 roku członek Szwajcarskiej Rady Federalnej napisał: „Tak zwany ruch Antifa (antyfaszyzm) jest w rzeczywistości synonimem nietolerancji, przemocy i (lewicowego) faszyzmu. W październiku 2025 roku Berno zostało dosłownie obrócone w gruzy i popioły przez nieautoryzowaną demonstrację „pro-palestyńską”, która spowodowała straty liczone w milionach franków”. [najwyraźniej politykowi pomyłkowo wyświetliły się zdjęcia z Gazy...]
Rząd Szwajcarii oświadczył jednak 18 lutego 2026 r.: „«Akcja Antyfaszystowska» nie jest grupą w ścisłym tego słowa znaczeniu, lecz raczej heterogenicznym ruchem lub luźną międzynarodową siecią. Obejmuje jednostki i różnego rodzaju grupy. Brak struktury organizacyjnej przemawia przeciwko zakazowi”.

Na początku tego roku prawicowi posłowie SVP Thomas Fuchs i Sandra Schneider zainicjowali „inicjatywę parlamentarną”, wzywającą rząd kantonalny do „zwrócenia się do rządu federalnego i wystąpienia o zakaz działalności lewicowych grup ekstremistycznych, które zazwyczaj występują publicznie pod nazwami „Antifa”, „Akcja Antyfaszystowska” i „Czarny Blok”.
W uzasadnieniu czytamy między innymi: „Aktywiści «Antify» muszą być uznani za poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa wewnętrznego. Sprawcy z tego środowiska muszą być konsekwentnie pociągani do odpowiedzialności za swoje zbrodnicze czyny. Społeczeństwo obywatelskie nie może dłużej dawać się zastraszać przez agresywne grupy lewicowe, które odrzucają nasz system demokratyczny i kapitalizm, a ostatecznie dążą do obalenia istniejącego porządku społecznego”. Nie wskazano jednak za jakież to „zbrodnicze czyny” są odpowiedzialni.

3 czerwca 2026 r. parlament kantonalny przyjął wniosek skrajnie prawicowej partii SVP 82 głosami za, 64 przeciw (z trzema wstrzymującymi się).
W czwartek, następnego dnia, kilkaset osób spontanicznie przemaszerowało przez centrum Berna, skandując „ Siamo tutti antifascisti – wszyscy jesteśmy Antifa!”.
Podczas gdy na całym świecie w siłę rośnie faszyzm i autorytaryzm, parlament kantonu Berno chce zakazać antyfaszyzmu, „ruchu, który sprzeciwia się temu, co dzieli nasze społeczeństwo”.
Ostra krytyka pojawiła się również w kręgach prawniczych. DJB , Demokratyczna Partia Prawników z Berna, twierdzi, że taki zakaz „nie jest ani rozsądny, ani proporcjonalny”.
Organizacja „Sojusz przeciwko Prawicy” cytuje: „Antyfaszyzm jest postawą i nie można go zakazać”.

Ataki państwa na ruchy lewicowe i emancypacyjne trwają nieprzerwanie na arenie międzynarodowej, krajowej i lokalnej. To, co zaczęło się w USA, zostało podjęte przez parlament w Holandii i wdrożone przez państwo na Węgrzech, jest obecnie również postulowane przez kanton w Szwajcarii. Atak jest skierowany nie tylko przeciwko jednostkom i grupom, ale przeciwko samej idei antyfaszyzmu. Przesłanie jest niestety wszędzie takie samo: każdy, kto organizuje się przeciwko rasizmowi, neofaszyzmowi i skrajnej prawicy, powinien zostać zdelegitymizowany, kryminalizowany i zdelegalizowany. Ci, którzy chcą zakazać antyfaszyzmu, nie deklarują problemu „organizacji”, lecz opór przeciwko autorytarnym i faszystowskim tendencjom. Uniwersalne w zwalczaniu antyfaszyzmu jest to, że są to działania mające wzmocnić autorytaryzm władzy i zachowanie przywilejów klas rządzących, dążenia charakterystyczne dla politycznej prawicy, ale coraz powszechniejsze także wśród tzw. liberalnych środowisk.
Trzeba temu przeciwdziałać z determinacją i konsekwencją!

[za: de.indymedia.org]

Polecamy ciekawy tekst opublikowany przez Federacja Anarchistyczna Wrocław. Pewnym zbiegiem okoliczności jest to, że za ...
05/06/2026

Polecamy ciekawy tekst opublikowany przez Federacja Anarchistyczna Wrocław. Pewnym zbiegiem okoliczności jest to, że za kilka dni w Krakowie odbędzie się konferencja "Degrowth: bridging green and just in Central and Eastern Europe", w której być może pojawią się inne ciekawe wątki (na pewno jeden o krakowskim niezależnym centrum społeczno-kulturalnym „Warsztat”).

Jedno z przemówień w czasie dzisiejszego protestu:"Dziś znów wychodzimy na ulice Kazimierza, bo pojawiła się informacja,...
31/05/2026

Jedno z przemówień w czasie dzisiejszego protestu:

"Dziś znów wychodzimy na ulice Kazimierza, bo pojawiła się informacja, że z ulicy Józefa znikają dobrze nam znane lokale: Art Factory, Bill Hickman i Eszeweria. Dzieje się tak, bo Zakon i dzierżawca kamienic przy Bożego Ciała i Józefa, tuż po tym, jak udało nam się zablokować plany wyburzenia tych kamienic zdecydował się podnieść najemcom czynsze nawet o 100 proc. Najemcy nie są w stanie tyle płacić - dlatego mają się wynieść.

Nie zgadzamy się na to. Uważamy, że te miejsca tworzą unikalny charakter dzielnicy i mają zostać. Nie zgadzamy się na likwidacje lokalnych galeryjek i knajp, aby w ich miejscu pojawiły się ekskluzywne restauracje, na które nikogo nie będzie stać, drogie butiki, czy żabki.

Ale nie zgadzamy się na to także dlatego, że widzimy iż jest to szersza polityka czyszczenia tego fragmentu dzielnicy.

Skoro zakon i deweloperzy łamią umowy z najemcami, to tak samo będą łamać umowy z lokatorami. A to znaczy, że nie są oni bezpieczni.

Dlatego cały czas aktualne jest to, co mówimy od lutego, czyli od początku tych protestów. Pora wywłaszczyć zakon oraz odebrać dzierżawę De Silvie. Od 2011 roku nie dbają oni ani o kamienice, ani o lokatorów. Nie ma remontów, a domy popadają w ruinę, nie ma pewności, że będą mogli spokojnie mieszkać, nie ma więc zaufania i nie ma naszej zgody, aby dalej De Silva i Zakon mogli czerpać zyski z kamienic przy Józefa i Bożego Ciała.

Władze i instytucje nie robią w tej sprawie nic. Kontrole nadzoru budowlanego się ślimaczą, konserwator zabytków milczy - a prezydent, no to już sami wiecie.

Dlatego wszystko zostaje w naszym rękach. To my musimy doprowadzić do zablokowania likwidacji Art Factory, Billa Hickamana i Eszewerii, to my musimy bronić lokatorów, naszych ulic, naszego Kazimierza i naszego miasta.

Wreszcie to my musimy pogonić katodeweloperów z Krakowa. Zakon i De silva won z Krakowa."

𝗣𝗢𝗗𝗥𝗭𝗨𝗖𝗢𝗡𝗘 𝗥𝗘𝗙𝗘𝗥𝗘𝗡𝗗𝗨𝗠𝘙𝘦𝘢𝘬𝘤𝘫𝘦 𝘬𝘳𝘢𝘬𝘰𝘸𝘴𝘬𝘪𝘦𝘨𝘰 ś𝘳𝘰𝘥𝘰𝘸𝘪𝘴𝘬𝘢 𝘢𝘯𝘢𝘳𝘤𝘩𝘪𝘴𝘵𝘺𝘤𝘻𝘯𝘦𝘨𝘰 𝘯𝘢 𝘳𝘦𝘧𝘦𝘳𝘦𝘯𝘥𝘶𝘮 𝘪 𝘸𝘺𝘥𝘢𝘳𝘻𝘦𝘯𝘪𝘢 𝘸𝘰𝘬ół 𝘯𝘪𝘦𝘨𝘰 – 𝘥𝘻𝘪𝘴𝘪𝘢𝘫 𝘎...
21/05/2026

𝗣𝗢𝗗𝗥𝗭𝗨𝗖𝗢𝗡𝗘 𝗥𝗘𝗙𝗘𝗥𝗘𝗡𝗗𝗨𝗠
𝘙𝘦𝘢𝘬𝘤𝘫𝘦 𝘬𝘳𝘢𝘬𝘰𝘸𝘴𝘬𝘪𝘦𝘨𝘰 ś𝘳𝘰𝘥𝘰𝘸𝘪𝘴𝘬𝘢 𝘢𝘯𝘢𝘳𝘤𝘩𝘪𝘴𝘵𝘺𝘤𝘻𝘯𝘦𝘨𝘰 𝘯𝘢 𝘳𝘦𝘧𝘦𝘳𝘦𝘯𝘥𝘶𝘮 𝘪 𝘸𝘺𝘥𝘢𝘳𝘻𝘦𝘯𝘪𝘢 𝘸𝘰𝘬ół 𝘯𝘪𝘦𝘨𝘰 – 𝘥𝘻𝘪𝘴𝘪𝘢𝘫 𝘎Ł𝘖𝘚 3: Czarnoziem

W rozważaniach o nadchodzącym referendum wg mnie za mało się mówi o zasadach, a za dużo o personalnych wątkach czy niedawnych wydarzeniach. A zasady są takie, że skutkiem referendum będą TYLKO kolejne wybory, które raczej nic nie zmienią w strukturach i zachowaniach „grup trzymających władzę”. Zamiast „kolesi” będą „eksperci” albo „doradcy”, zamiast infantylnego prezydenta tańczącego na dachu będzie inny infantylny prezydent salutujący na patriotycznych paradach, klękający w kościele lub finansujący jakieś bezsensowne inwestycje propagandowe – wg mnie te zachowania niczym się nie różnią.

Do czego służy referendum? Do podejmowania konkretnych decyzji, tak jak wcześniej miało to miejsce w przypadku protestu przeciw organizacji zimowej olimpiady w 2014 roku. Co ciekawe, z 4 ówczesnych pytań tylko jedno miało wiążące skutki (o olimpiadzie), pozostałe 3 wydają się z dzisiejszej perspektywy mało konkretnymi życzeniami. Pytania brzmiały tak: „1. Czy jest Pani/Pan za zorganizowaniem i przeprowadzeniem przez Kraków Zimowych Igrzysk Olimpijskich w 2022 roku? 2. Czy jest Pani/Pan za budową metra w Krakowie? 3. Czy jest Pani/Pan za stworzeniem w Krakowie systemu monitoringu wizyjnego, którego celem byłaby poprawa bezpieczeństwa w Mieście? 4. Czy zdaniem Pani/Pana w Krakowie powinno się budować więcej ścieżek rowerowych?” Czy obecne referendum będzie miało jakiekolwiek wiążące skutki oprócz zmian personalnych? NIE. Późniejsze decyzje będą ewentualnie podejmować nowo wybrani radni i prezydent, a nie ludzie głosujący w referendum, nie zmieni się nic w strategii podejmowania decyzji dla mieszkańców i dla miasta.

Tryb wyborów samorządowych, preferujący listy wyborcze w okręgach, jest niemal dokładnym odwzorowaniem partyjno-parlamentarnej demokracji przedstawicielskiej, tym bardziej, że udział i zaangażowanie partii politycznych obecnych w parlamencie jest bardzo wysokie. System przedstawicielski ma być lepszy tylko wyłącznie przez wymianę ludzkiego elementu, bez jakiejkolwiek zmiany zasad. Czy wspiera to w jakikolwiek sposób wpływ mieszkańców na życie miasta? W bardzo niewielki.

Czy to krakowskie referendum jest dowodem na istnienie mechanizmów kontroli wyborców nad wybranymi przedstawicielami? Bardzo słabym, efekt będzie taki, że kolejni przedstawiciele będą mieli ponad 2 lata na zbudowanie swojego zaplecza i zostaną wymienieni (lub nie) w normalnym trybie wyborczym wiosną 2029 roku.
Podobnym mechanizmem, mającym jakoby dawać mieszkańcom wpływ na miejskie inwestycje, jest tzw. „Budżet obywatelski”. Zbiera niestety bardzo wiele krytycznych recenzji, np. przez promowanie dosyć nieczystego zbierania głosów przez organizacje typu szkoły. Byliśmy też świadkami przedstawiania jako propozycji, które załapały się na listy do głosowania, wielu absurdalnych pomysłów, mających finansować czyjeś prywatne przedsięwzięcia lub fantazje. Czy ma to cokolwiek wspólnego z budżetem partycypacyjnym, który miał być jakoby wzorcem dla BO? Praktycznie nic.

Czy Miszalski powinien w takim razie zostać na swoim stanowisku? NIE, jest urzędnikiem zadufanym w sobie, w swoim „programie” i środowisku politycznym. Jego bezrefleksyjne podejście do SCT niemal bez żadnych konsultacji społecznych to objaw zwykłej głupoty, a głupi ludzie nie powinni piastować takich urzędów.
Jednak to referendum i ewentualne wybory, które po nim nastąpią, to gra w karty z gangusami, którzy zabierają te karty w trakcie gry.

𝗣𝗢𝗗𝗥𝗭𝗨𝗖𝗢𝗡𝗘 𝗥𝗘𝗙𝗘𝗥𝗘𝗡𝗗𝗨𝗠𝘙𝘦𝘢𝘬𝘤𝘫𝘦 𝘬𝘳𝘢𝘬𝘰𝘸𝘴𝘬𝘪𝘦𝘨𝘰 ś𝘳𝘰𝘥𝘰𝘸𝘪𝘴𝘬𝘢 𝘢𝘯𝘢𝘳𝘤𝘩𝘪𝘴𝘵𝘺𝘤𝘻𝘯𝘦𝘨𝘰 𝘯𝘢 𝘳𝘦𝘧𝘦𝘳𝘦𝘯𝘥𝘶𝘮 𝘪 𝘸𝘺𝘥𝘢𝘳𝘻𝘦𝘯𝘪𝘢 𝘸𝘰𝘬ół 𝘯𝘪𝘦𝘨𝘰 – 𝘥𝘻𝘪𝘴𝘪𝘢𝘫 𝘎...
17/05/2026

𝗣𝗢𝗗𝗥𝗭𝗨𝗖𝗢𝗡𝗘 𝗥𝗘𝗙𝗘𝗥𝗘𝗡𝗗𝗨𝗠
𝘙𝘦𝘢𝘬𝘤𝘫𝘦 𝘬𝘳𝘢𝘬𝘰𝘸𝘴𝘬𝘪𝘦𝘨𝘰 ś𝘳𝘰𝘥𝘰𝘸𝘪𝘴𝘬𝘢 𝘢𝘯𝘢𝘳𝘤𝘩𝘪𝘴𝘵𝘺𝘤𝘻𝘯𝘦𝘨𝘰 𝘯𝘢 𝘳𝘦𝘧𝘦𝘳𝘦𝘯𝘥𝘶𝘮 𝘪 𝘸𝘺𝘥𝘢𝘳𝘻𝘦𝘯𝘪𝘢 𝘸𝘰𝘬ół 𝘯𝘪𝘦𝘨𝘰 – 𝘥𝘻𝘪𝘴𝘪𝘢𝘫 𝘎Ł𝘖𝘚 2: Kornik Drukarz

Odwołanie prezydenta w referendum? Anarchistyczna tradycja jest inna

Czy należy iść na referendum, aby odwołać z urzędu prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego? Odpowiedź anarchisty może być jedna: róbcie tak, jak dyktują Wam sumienia. Nim jednak zdecydujecie się iść do urn 24 maja, by pokazać czerwoną kartkę obecnemu prezydentowi, zważcie kilka argumentów.

Zamiast gniewu ludu - karciana gra w wojnę

Nie mam cienia wątpliwości, że nadchodzące referendum jest polityczną gierką, w którą miejskie elity wciągnęła Konfederacja.

Podstawowym argumentem przeciw Miszalskiemu jest wprowadzenie Strefy Czystego Transportu, która Konfederatom jawi się jako zamach na podstawowe prawa jednostki. Dbałości o zdrowie i czyste powietrze w mieście - choć sama SCT budzi wątpliwości, to konsensus naukowy jasno wskazuje, że ograniczenie ruchu pojazdów w mieście będzie miało zbawienne skutki dla ludzi i środowiska - przeciwstawia się prawo do poruszanie się autami zawsze i wszędzie, bez żadnych ograniczeń.

Wprowadzeniu SCT towarzyszyła ostra kampania dezinformacyjna, bezpardonowe ataki na NGO-sy optujące za tym rozwiązaniem oraz działania maskowane jako akcje oddolne i bezpośrednie, jak ścinanie znaków wytyczające granice strefy. Widzieliśmy wyraźnie, że była to kampania koordynowana przez osoby powiązane właśnie z Konfederatami.

Do SCT dorzucono argumenty kolesiostwa, rozpasania finansowego, podwyżek cen biletów, a nawet opieszałość w działaniach na rzecz lokatorów kamienic przy ulicach Bożego Ciała i Józefa.

W konfederacką grę w referendum zagrali niemal wszyscy - w tym wieczny kandydat na prezydenta i pseudo-społecznik Łukasz Gibała.

Nie ma też żadnych wątpliwości, że Konfederacja zwiezie swój elektorat do Krakowa, wystarczy bowiem dopisać się do listy mieszkańców głosujących w mieście, aby opowiedzieć się za odwołaniem Miszalskiego. Ten broni się więc starą zagrywką - zostańcie w domach, nie róbcie frekwencji, a referendum będzie nieważne.

Popłoch na dworze Cara Aleksandra

Miszalskiemu, gdy zaczęło się palić pod stołkiem, nie pozostało nic innego, jak rakiem wycofywać się z niepopularnych decyzji, zapewne także w wyniku nacisków z samej Warszawy. Uciął więc premie dla swoich pachołków, dokonał tzw. korekt w cenach biletów, czy w samej SCT - choć korekty te są kosmetyczne, zaczął nawet wydawać gazetkę z peanami na swoją część oraz ruszył na spotkania z mieszkańcami, zapraszając do pogawędek na symbolicznej ławeczce.

Na jednym z tych spotkań zadaliśmy mu pytania o kamienice na Kazimierzu. Zarzekał się, że podjął natychmiastowe działania, aby zablokować plany właściciela oraz dzierżawcy kamienic przy Bożego Ciała i Józefa, choć mieszkańcy wypowiedzenia najmu dostali pod koniec grudnia, a zmiany w planie zabudowy przestrzennej chciał ogłaszać dopiero na naszym proteście w przededniu marca. I owszem, plany budowy hoteli zablokował, ale gdy obecnie Zakon i deweloper De Silva Haus winduje ceny najemcom lokali, a o planach remontów nic nie wiadomo, to głosu już nie zabiera.

Czyżby lud nie kochał Cara?

Miłościwie panujący nam prezydent dobrze wie, że w uczciwym starciu referendalnym nie ma większych szans. A to wiele mówi o legitymacji władz samorządowych wśród mieszkańców Krakowa. Natomiast samo granie na brak frekwencji osłabia samą ideę referendum, która może być postrzegana jako mechanizm najbliżej demokracji bezpośredniej.

Przeciwnicy referendum, ci którzy nie głosowali na Miszalskiego, ale są spoza orbit Konfederacji, czy Łukasza Gibały wysuwają argument, że odwołanie prezydenta wiele nie zmieni, a kolejna osoba na tym stanowisku będzie jeszcze gorsza. Wskazuje się, że PO wystawi do walki o stołek Monikę Wielichowską.

Kim jest Wielichowska? Rzut oka w protokoły głosowań pokazuje jasno, że obecna senatorka ślepo popiera antyludzką politykę migracyjną rządu Donalda Tuska, w tym zawieszenie prawa do ubiegania się o ochronę międzynarodową na granicy polsko-białoruskiej. Już to powinno ją wykluczyć poza nawias nie tyle polityków i polityczek godnych zaufania, co ludzi przyzwoitych, którym wypada podawać rękę.

Co po Carze Aleksandrze?

Odwołanie Aleksandra Miszalskiego oznacza rozpisanie nowych wyborów, z czym wiążą się olbrzymie koszta oraz rozpętanie festiwalu obiecywania gruszek na wierzbie. Wydaje się, że więcej można było ugrać na strachu Miszalskiego przed odwołaniem, niż na samych obietnicach przedwyborczych.

Nowe wybory to także paliwo dla Konfederacji, która zapewne zrobi wszystko, aby grać pierwsze skrzypce. Możemy się więc spodziewać podgrzewania antyukraińskich resentymentów, dezinzoformacji w sprawach klimatycznych, pseudowolnościowego bełkotu, z którym nikt jeszcze nie wygrał oraz, kto wie, może kolejnego piwa z Mentzenem w restauracji De Silva Haus.

Z drugiej strony nie sposób nie myśleć o nadchodzącym referendum, jako o bacie na władzę.

Referendum w kwestii odwołania prezydenta istotnie jest mechanizmem demokracji bezpośredniej, a czerwona kartka dla polityka Platformy Obywatelskiej jest jednocześnie czerwoną kartką, a nawet policzkiem dla obecnego rządu.

Inna sprawa, że policzek ten zostanie wymierzony w imię niczym nie skrępowanej swobody do trucia nas i naszych bliskich spalinami starymi autami, czy w imię niespełnionych ambicji Łukasza Gibały. Na policzek w imię praw osób migrujących, praw lokatorów, praw pracujących, czy praw reprodukcyjnych kobiet polskiej klasy politycznej zwyczajnie nie stać.

Ciężko więc jednoznacznie wskazać, co osoby utożsamiające się z ruchem anarchistycznym powinny zrobić w związku ze zbliżającym się referendum. Istotne jest, aby nie dać się politykom i polityczkom rozgrywać oraz postąpić zgodnie z własnym sumieniem i własnym osądem politycznym.

Wypada też przypomnieć, że anarchistyczna tradycja usuwania prezydentów jest zupełnie inna. Przykład dał nam min. amerykański sympatyk ruchu Leon Czolgosz, którego portret przywołuję, aby zilustrować te rozważania.

𝗣𝗢𝗗𝗥𝗭𝗨𝗖𝗢𝗡𝗘 𝗥𝗘𝗙𝗘𝗥𝗘𝗡𝗗𝗨𝗠𝘙𝘦𝘢𝘬𝘤𝘫𝘦 𝘬𝘳𝘢𝘬𝘰𝘸𝘴𝘬𝘪𝘦𝘨𝘰 ś𝘳𝘰𝘥𝘰𝘸𝘪𝘴𝘬𝘢 𝘢𝘯𝘢𝘳𝘤𝘩𝘪𝘴𝘵𝘺𝘤𝘻𝘯𝘦𝘨𝘰 𝘯𝘢 𝘳𝘦𝘧𝘦𝘳𝘦𝘯𝘥𝘶𝘮 𝘪 𝘸𝘺𝘥𝘢𝘳𝘻𝘦𝘯𝘪𝘢 𝘸𝘰𝘬ół 𝘯𝘪𝘦𝘨𝘰 – 𝘥𝘻𝘪𝘴𝘪𝘢𝘫 𝘎...
15/05/2026

𝗣𝗢𝗗𝗥𝗭𝗨𝗖𝗢𝗡𝗘 𝗥𝗘𝗙𝗘𝗥𝗘𝗡𝗗𝗨𝗠
𝘙𝘦𝘢𝘬𝘤𝘫𝘦 𝘬𝘳𝘢𝘬𝘰𝘸𝘴𝘬𝘪𝘦𝘨𝘰 ś𝘳𝘰𝘥𝘰𝘸𝘪𝘴𝘬𝘢 𝘢𝘯𝘢𝘳𝘤𝘩𝘪𝘴𝘵𝘺𝘤𝘻𝘯𝘦𝘨𝘰 𝘯𝘢 𝘳𝘦𝘧𝘦𝘳𝘦𝘯𝘥𝘶𝘮 𝘪 𝘸𝘺𝘥𝘢𝘳𝘻𝘦𝘯𝘪𝘢 𝘸𝘰𝘬ół 𝘯𝘪𝘦𝘨𝘰 – 𝘥𝘻𝘪𝘴𝘪𝘢𝘫 𝘎Ł𝘖𝘚 1: DamDam.

--------- CZY WZIĄĆ W NIM UDZIAŁ?
Co do wzięcia udziału w referendum – matematyka wydaje się być oczywista, bowiem jeżeli tylko frekwencja będzie wystarczająca to Miszalski zostanie odwołany (sam zresztą nawołuje do nie głosowania). Tylko od sumienia mieszkańców Krakowa zależy, czy dadzą szansę następnej politycznej ekipie, czy (nie idąc) zostawią obecną przy władzy. Ale pamiętajcie, że jeżeli głosując utoruje się drogę prawicowemu frontowi, bo ta kalkulacja jest równie matematycznie prawdopodobna, to bierzecie to na swoje sumienie.

Referendum w obecnym systemie demokracji parlamentarnej to jedynie namiastka prawdziwej demokracji uczestniczącej o którą my jako anarchiści walczymy. Ale to nie znaczy, że należy je z gruntu odrzucić.

Jednym z koronnych argumentów przeciw krakowskiej inicjatywie referendalnej jest fakt, że wyszła ona od ugrupowań skrajnie prawicowych. I zgoda, tyle, że nie ma się co dziwić. Parlamentarna lewica już dawno temu zignorowała najbardziej narażonych na systemową przemoc, skupiając się na budowaniu kapitalizmu potulnego, oświeconego, z uśmiechniętą twarzą, idącego na kompromisy, a jedynie performatywnie walczącego w wojenkach kulturowych, ale mimo wszystko utrzymującego starą hierarchie, gdzie na szczycie dalej decydują za nas odklejeni od rzeczywistości oligarchowie.

Byłoby głupotą ze strony prawicowców nie wykorzystać takiej okazji, w sytuacji, gdy tzw. prości ludzie nie znajdujący oparcia w lewicy są radykalizowani w prawo. To dlatego system, w którym funkcjonujemy będzie wiecznie odtwarzać faszyzm. Reformistyczna lewica będzie szła na kompromisy i ugody, kłócąc się między sobą o to, która z tysiąca wersji socjalizmu jest lepsza, podczas gdy prawica pozostanie zjednoczona. Łatwiej jest też jej wesprzeć się obecnie panującą hegemonią kulturową z którą lewica walczy.

--------- CZY MISZALSKI SOBIE NA TO ZASŁUŻYŁ?
W tym układzie oligarchą jest właśnie Aleksander Miszalski. Wpierw hotelowy baron, teraz krakowski car. Najbardziej podpadł swoim poddanym wprowadzeniem zmian transportowych czyli wprowadzeniem strefy czystego transportu (SCT), podwyżką cen biletów oraz podniesieniem opłat za parkowanie oraz wydłużeniem czasu płatnego parkowania. I choć sprzeciwiam się szeroko rozumianej kulturze samochodowej i uzależnieniu od tego środka transportu, to nie mogę przejść obojętnie obok tego, w jaki sposób SCT została wprowadzona.

Krytyczne głosy mieszkańców były ignorowane, zaostrzono normy dopuszczonych pojazdów (przez co wiele osób zakupiło wcześniej niespełniające wymogów auta), nie zapewniono żadnej alternatywy dla wykluczonych komunikacyjnie mieszkańców tzw. „krakowskiego obwarzanka”, wręcz przeciwnie - podniesiono ceny biletów komunikacji miejskiej. Chaos reguł SCT sprawił, że wiele krakowianek i krakowian, mimo że mieli być zwolnieni z wszelkich obostrzeń wcale zwolnieni nie zostali. Wystarczy bowiem, że prawny właściciel zostanie przepisany i już auto nie może zostać dopuszczone do jazdy po strefie, bo oto osoba weszła w jego posiadanie już po wejściu w życie uchwały ustanawiającej SCT. Takich absurdów, jest więcej.

Starsze pojazdy, wyprodukowane jeszcze przed epoką planowanego postarzania produktów nie są do strefy wpuszczane, choć mogą okazać się bardziej ekologiczne niż nowe - jeśli odpowiednio o nie dbać. Niektóre jeżdżą już 30 lat i nie zanosi się żeby przestały. Współcześnie produkowane pojazdy są awaryjne i częściej trzeba je wymieniać na nowe. A koszty wymiany aut nie tylko walą po portfelu i ekologii. Ten proceder sprzyja rozwojowi konsumpcjonizmu i kultury samochodowej. SCT zamiast zachęcać do przesiadania się na tramwaj, czy rower przymusza krakowian do zakupu coraz to nowszych modeli – a samochodowe mega korporacje zacierają rączki.

Wbrew obiegowej opinii SCT wcale nie oczyszcza miasta z najbardziej trujących i szkodliwych dla środowiska pojazdów. W strefę dalej wpuszczane są suvy, pick-upy i limuzyny, które generują mnóstwo spalin biorąc pod uwagę ich zużycie paliwa. Dodatkowo przez swój rozmiar i ciężar szybciej zużywają drogi i chodniki, na których parkują, za które płacimy wszyscy i zajmują znaczną przestrzeń parkingową.

Krakowska SCT jest więc wydmuszką zielonego kapitalizmu i przejawem klasizmu. Co gorsza, niekompetencja cara Aleksandra i jego świty sprawi zapewne, że jakiekolwiek przyszłe - realnie proekologiczne i prozdrowotne projekty zostaną storpedowane przez falę anty-ekologicznych sentymentów, denializmu klimatycznego i ogólnej nieufności wzbudzonej właśnie przez SCT.

Już teraz mamy tego przedsmak. Choć niszczenie narzędzi kontroli w postaci znaków drogowych i kamer jest godne pochwały, to ubolewać należy, że tuż obok szerzona jest szurska, anty-ekologiczna propaganda. I owszem, SCT jest objawem eko-modernizmu, uzieleniania kapitalizmu i zwykłej głupoty prezydenta, któremu wydaje się, że samochody są dla ludzi zabawkami, wymienianymi jak rękawiczki, a nie narzędziem pracy, czy jedynym dostępnym środkiem transportu. Ale tak, jak nie należy ulegać propaganadzie eko-modernistów, tak i odrzucić należy propagandę klimatycznych denialistów.

Goryczy SCT dodaje absolutnie kontrproduktywna podwyżka opłat za parkowanie oraz wydłużenie czasu płatnego parkowania, podwyżka cen biletów na komunikację miejską, jak i wprowadzenie biletu 15-minutowego w cenie 20-minutowego, na którym przy odrobinie szczęścia da się przejechać dwa przystanki w szczycie.

Tym samym transport w Krakowie pod rządami cara Aleksandra zamienił się w piekło. Chcesz wjechać do SCT samochodem? Jeśli robisz to regularnie czeka cię 100 zł miesięcznie abonamentu plus opłaty za parking. Jeśli chcesz wjechać bez samochodu, na kolej aglomeracyjną, czy pociąg musisz zakupić osobny bilet, a później bulić za miesięczny tylko na tramwaje i autobusy. Jeszcze gorzej jeśli bywasz w Krakowie tylko od czasu do czasu, wówczas musisz najpierw opłacić wjazd do SCT (która obejmuje niemalże całe miasto) do tego opłata za każdą godzinę parkingu również w soboty! A jeśli parkujesz w ścisłym centrum również w sobotę i niedzielę. Natomiast bez biletu miesięcznego albo zakupisz droższy bilet na dłuższy czas albo musisz użerać się z biletami 15-minutowymi licząc, że jakoś dojedziesz i nie skontrolują cię minutę po upływie ważności biletu.

--------- CZY MIASTO DZIAŁA JAK POWINNO?
Obok kwestii transportowych Miszalskiemu zarzuca się również kolesiostwo. Chodzi tu o kilku jegomości, którzy na piastowanych przez siebie stanowiskach nie powinni się znaleźć. Nie sposób wymienić tu wszystkich. Chyba najbardziej rażącym przykładem jest powołanie polityka PO Andrzeja Hawranka na szefa krakowskiego sanepidu. Sprawa jest bulwersująca ponieważ konkurs na szefa sanepidu wygrała doktor nauk medycznych Ewa Wiercińska. Ale w Krakowie nie liczy się wynik konkursu, jak ktoś ma plecy to wygra, nawet jak przegra. Innym bulwersującym przykładem jest Jakub Kosek radny miasta, przewodniczący rady dzielnicy IV Prądnik Biały jak i również pracownik dwóch rad nadzorczych. Skoro jedna osoba może ogarniać te wszystkie stanowiska, pokazuje to jedynie jak bardzo niepotrzebni są prezesi i ile faktycznie pracują na swoich stanowiskach. Oprócz tych przykładów jest jeszcze bardzo wielu zatrudnionych po znajomości, jak Szczęsny Filipiak szef małopolskiego PO, bez wyższego wykształcenia (co samo w sobie niczym złym nie jest, w neoliberalizmie jest jednak założenie pewnej technokracji i że zarządzają nami ludzie o najwyższych możliwych kompetencjach), podobnie Justyna Golba-Jaśkowiec z wykształcenia nauczycielka plastyki, a piastuje stanowisko zastępcy dyrektora w zarządzie infrastruktury wodnej.

No dobrze, załóżmy, że odwołamy Miszalskiego, ale kto zajmie po nim carski tron?

Spójrzmy prawdzie w oczy, następca Miszalskiego kimkolwiek by nie był, będzie rozczarowaniem. Żaden pojedynczy człowiek, król, car, prezydent czy inny jegomość nie będzie miał dostatecznych kompetencji, by rządzić. Jest to utopizm demokracji reprezentatywnej. Nigdy nie będzie tak, że wybierzemy sobie tego czy innego prezydenta albo tą lub inną radę i już wszystko będzie w porządku, nie będzie, jak we "Władcy pierścieni”, że prawowity król Aragorn powróci.

Anarchizm często przedstawia się jako wizję utopijną, jest to jednak dalekie od prawdy. Wolność łączy się z wysiłkiem, z obowiązkami wobec siebie i innych. Jeśli chcemy, żeby w Krakowie było dobrze, to sami musimy nim rządzić, bez prezydentów i bez reprezentantów. Sami więc musimy decydować o dręczących nas kwestiach, sami dochodzić swoich praw i o nie walczyć. Kto zostanie nowym carem? Nieważne, kolejny oligarcha może trochę lepszy, może trochę gorszy, ale koniec końców ten sam.

KTO JEST KIM W SIECI POWIĄZAŃ W SPRAWIE KRAKOWSKICH KAMIENIC PRZY BOŻEGO CIAŁA I JÓZEFA? cz.2Uważamy, że powinno się pię...
14/05/2026

KTO JEST KIM W SIECI POWIĄZAŃ W SPRAWIE KRAKOWSKICH KAMIENIC PRZY BOŻEGO CIAŁA I JÓZEFA? cz.2

Uważamy, że powinno się piętnować działania inicjowane przez spółki i osoby, które dla zysku gotowe są podejmować nieetyczne kroki. Efektem jest pozbawianie ludzi mieszkań, w których przeżyli dekady i włożyli w nie wiele własnych pieniędzy na remonty (bo nie robił tego ani właściciel czyli zakon, ani dzierżawca czyli De Silva).
W kazimierzowskim temacie najczęściej pojawiającym się podmiotem jest De Silva Haus, spółka która od 2011 roku dzierżawi od zakonu kompleks kamienic przy Bożego Ciała i Józefa. Ta współpraca zaczęła się jednak już wcześniej, bo w 2007 roku, gdy na terenie kościelnym powstał kompleks gastronomiczny znany jako „Stara Zajezdnia”. Inicjatorem tego przedsięwzięcia był Krzysztof Kasprzyk, który jest większościowym akcjonariuszem spółki De Silva Haus, jest także powiązany z kilkunastoma innymi spółkami, które wyglądają jak sieć spółek ze wspólnymi profilami zarządzania i własności udziałów. Bardzo często tworzy się takie powiązania dla tzw. „optymalizacji podatkowej”, czyli wzajemnemu fakturowaniu dla generowania kosztów i unikaniu nadmiernych zysków, a więc dla płacenia jak najmniejszych podatków. Niektóre firmy duplikują osobowości prawne np. także po to by unikać składek na PFRON, gdy zatrudniają więcej niż 25 osób na pełen etat, ale przecież tego nie robiłyby firmy wielokrotnie nagradzane jakimiś Laurami czy tam innymi Perłami Powiatu.
Nagrodę w kategorii Biznes Gali Kobiet Sukcesu otrzymała na przykład Sylwia Respondek, prezes spółki De Silva Haus - podobnie jak p. Kasprzyk oficjalnie udziela się w kilkunastu spółkach, z których duża część ma w swoje nazwie wspólny znacznik „Silva”.
Członkiem zarządu spółki jest jeszcze Jan Piotr Bioły – dla odmiany, choć udziela się również w kilkunastu spółkach czy stowarzyszeniach, to jedyną spółką, która ma w nazwie „Silva” jest ta główna spółka.

Sam Krzysztof Kasprzyk ma bardzo długa drogę biznesową, która zaczęła się w 1990 roku i jednym z jej etapów było np. gospodarstwo rolno-hodowlane, które „w roku 2013 Polska Federacja Hodowców Bydła i Producentów Mleka wyróżniła przyznaniem I miejsca w województwie opolskim za wydajność w produkcji mleka. Równoległe z pozostałą działalnością biznesową rozwijana była działalność hotelowa”. Kilkanaście lat temu biznesmenowi rozbił się prywatny helikopter Bell 407, nie było go jednak wtedy na pokładzie.

„Sieć Hotele DeSilva powstała w 2006 roku i obecnie zalicza się do pierwszej 10 największych graczy hotelarskich na rynku, w ostatnich latach zaczęła kupować od Orbisu hotele Mercure i Ibis położone w niestrategicznych dla Orbisu lokalizacjach jak Jelenia Góra, Karpacz, Cieszyn, Bielsko-Biała, Częstochowa, Zabrze. Obecnie jest właścicielem 17 hoteli z ponad 1,6 tys. pokoi. W kwietniu 2019 r. grupa otwiera nowy 4-gwiazdkowy hotel pod marką by DeSilva w Malborku.” To właśnie prezesem tej sieci hoteli jest Krzysztof Kasprzyk, która zachwala samą siebie jaka to jest przyjazna „zarówno dla klienta biznesowego jak i turystycznego”, nie ma jednak ani słowa o tym czy jest w jakikolwiek sposób przyjazna dla mieszkańców regionu, w którym lokują swoje hotele. Spółki z marką „Silva” prowadzą też działalność deweloperską.

W 2011 roku spółka podjęła decyzję, by z kamienic na krakowskim Kazimierzu, zamieszkiwanych przez 70 rodzin, pozbyć się wszystkich lokatorów, a budynki przebudować na luksusowe centrum hotelowo-kongresowe. Niezbyt się przejęli tym, co stanie się z tymi rodzinami, ani z kosztami, które ci mieszkańcy ponieśli dotąd na przystosowanie tych budynków do normalnego życia. Kiedy w 2011 roku nie udało się eksmitować lokatorów ani najemców lokali użytkowych, spółka De Silva Haus postanowiła najprawdopodobniej osłabić wolę mieszkania w tych kamienicach, doprowadzając przez celowe zaniedbanie i nie prowadzenie żadnych remontów do tego, by najzwyczajniej nie dało się tam mieszkać. Dachy przeciekają, budynki są zagrzybione, stropy i części wspólne są w coraz gorszym stanie, w związku z czym obecnie mieszka tam już tylko ok. 20 rodzin. Całe to działanie, prowadzone wyraźnie z premedytacją, jest co najmniej nieetyczne. Działanie na szkodę osobistą mieszkańców, całych rodzin, to jedna rzecz, ale druga sprawa to chęć zniszczenia charakteru mieszkalnej całej dzielnicy, przez zamianę jej w teren rozrywki i biznesu. Nie można przejść wobec tego obojętnie.

Zostawiamy kilka adresów mejlowych, powiązanych ze spółkami „De Silva” lub osobami z jej zarządu, które udało nam się odnaleźć w przestrzeni publicznej, można próbować pytać adresatów czy nie mają żadnych obiekcji w działaniach, które dla osobistego zysku podejmują na Kazimierzu:
[email protected]
[email protected]
[email protected]
[email protected]
[email protected] (wyszukiwarka przypisuje do tego adresu panią prezes Sylwię Respondek)
[email protected] (prezesem tej fundacji jest Krzysztof Kasprzyk)

Adres

Kraków

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Federacja Anarchistyczna Kraków umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Federacja Anarchistyczna Kraków:

Udostępnij