07/06/2026
W SZWAJCARII PRÓBUJĄ ZAKAZAĆ ANTYFASZYZMU!
Po wprowadzeniu zakazu działalności tzw. „Antify” przez USA i Węgry oraz co najmniej podobnej inicjatywie w Holandii, szwajcarski kanton Berno poszedł w podobnym kierunku. Parlament kantonalny domaga się od Szwajcarskiej Rady Federalnej wprowadzenia podobnego zakazu. Natychmiast wybuchły protesty przeciwko temu rozwiązaniu.
Jesienią ubiegłego roku Stany Zjednoczone pod rządami Trumpa oraz Węgry pod rządami Viktora Orbána uznały „Antifę” za organizację terrorystyczną. W Holandii, pod przewodnictwem Geerta Wildersa, również zgłoszono odpowiednią inicjatywę parlamentarną, ale nie miała ona mocy prawnie wiążącej.
W Szwajcarii prawicowi parlamentarzyści od lat atakują środowisko lewicowe. Rok wcześniej Szwajcarska Rada Federalna odrzuciła już propozycję Andreasa Glasera ze Szwajcarskiej Partii Ludowej (SVP), który argumentował wówczas: „Grupa, która nieszkodliwie nazywa siebie «Antifa», od lat jest zaangażowana w liczne ataki na ustalony porządek. Antifa Szwajcaria należy do obozu lewicowych ekstremistów”.
Z inicjatywy prawicowego posła SVP Lorenzo Quadriego szwajcarski parlament został wezwany do „przedstawienia parlamentowi podstaw prawnych do zakazania ruchów „Antifa” w Szwajcarii”.
W swojej inicjatywie z 17 grudnia 2025 roku członek Szwajcarskiej Rady Federalnej napisał: „Tak zwany ruch Antifa (antyfaszyzm) jest w rzeczywistości synonimem nietolerancji, przemocy i (lewicowego) faszyzmu. W październiku 2025 roku Berno zostało dosłownie obrócone w gruzy i popioły przez nieautoryzowaną demonstrację „pro-palestyńską”, która spowodowała straty liczone w milionach franków”. [najwyraźniej politykowi pomyłkowo wyświetliły się zdjęcia z Gazy...]
Rząd Szwajcarii oświadczył jednak 18 lutego 2026 r.: „«Akcja Antyfaszystowska» nie jest grupą w ścisłym tego słowa znaczeniu, lecz raczej heterogenicznym ruchem lub luźną międzynarodową siecią. Obejmuje jednostki i różnego rodzaju grupy. Brak struktury organizacyjnej przemawia przeciwko zakazowi”.
Na początku tego roku prawicowi posłowie SVP Thomas Fuchs i Sandra Schneider zainicjowali „inicjatywę parlamentarną”, wzywającą rząd kantonalny do „zwrócenia się do rządu federalnego i wystąpienia o zakaz działalności lewicowych grup ekstremistycznych, które zazwyczaj występują publicznie pod nazwami „Antifa”, „Akcja Antyfaszystowska” i „Czarny Blok”.
W uzasadnieniu czytamy między innymi: „Aktywiści «Antify» muszą być uznani za poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa wewnętrznego. Sprawcy z tego środowiska muszą być konsekwentnie pociągani do odpowiedzialności za swoje zbrodnicze czyny. Społeczeństwo obywatelskie nie może dłużej dawać się zastraszać przez agresywne grupy lewicowe, które odrzucają nasz system demokratyczny i kapitalizm, a ostatecznie dążą do obalenia istniejącego porządku społecznego”. Nie wskazano jednak za jakież to „zbrodnicze czyny” są odpowiedzialni.
3 czerwca 2026 r. parlament kantonalny przyjął wniosek skrajnie prawicowej partii SVP 82 głosami za, 64 przeciw (z trzema wstrzymującymi się).
W czwartek, następnego dnia, kilkaset osób spontanicznie przemaszerowało przez centrum Berna, skandując „ Siamo tutti antifascisti – wszyscy jesteśmy Antifa!”.
Podczas gdy na całym świecie w siłę rośnie faszyzm i autorytaryzm, parlament kantonu Berno chce zakazać antyfaszyzmu, „ruchu, który sprzeciwia się temu, co dzieli nasze społeczeństwo”.
Ostra krytyka pojawiła się również w kręgach prawniczych. DJB , Demokratyczna Partia Prawników z Berna, twierdzi, że taki zakaz „nie jest ani rozsądny, ani proporcjonalny”.
Organizacja „Sojusz przeciwko Prawicy” cytuje: „Antyfaszyzm jest postawą i nie można go zakazać”.
Ataki państwa na ruchy lewicowe i emancypacyjne trwają nieprzerwanie na arenie międzynarodowej, krajowej i lokalnej. To, co zaczęło się w USA, zostało podjęte przez parlament w Holandii i wdrożone przez państwo na Węgrzech, jest obecnie również postulowane przez kanton w Szwajcarii. Atak jest skierowany nie tylko przeciwko jednostkom i grupom, ale przeciwko samej idei antyfaszyzmu. Przesłanie jest niestety wszędzie takie samo: każdy, kto organizuje się przeciwko rasizmowi, neofaszyzmowi i skrajnej prawicy, powinien zostać zdelegitymizowany, kryminalizowany i zdelegalizowany. Ci, którzy chcą zakazać antyfaszyzmu, nie deklarują problemu „organizacji”, lecz opór przeciwko autorytarnym i faszystowskim tendencjom. Uniwersalne w zwalczaniu antyfaszyzmu jest to, że są to działania mające wzmocnić autorytaryzm władzy i zachowanie przywilejów klas rządzących, dążenia charakterystyczne dla politycznej prawicy, ale coraz powszechniejsze także wśród tzw. liberalnych środowisk.
Trzeba temu przeciwdziałać z determinacją i konsekwencją!
[za: de.indymedia.org]