Olga Kowalczyk - zoopsycholog

Olga Kowalczyk - zoopsycholog Licencjonowany zoopsycholog (dyplom MEN). Konsultacje ONLINE oraz w Med-Vet, ul. Kościelna 4A.

Kiedy jesteś zoopsychologiem, introwertykiem i jesieniarą ze skręconą kostką w jednym 🙄
14/09/2026

Kiedy jesteś zoopsychologiem, introwertykiem i jesieniarą ze skręconą kostką w jednym 🙄

12/09/2026

Gdyby kózka nie skakała…

Pies i dziecko – mit „najlepszego przyjaciela” i o tym, jak sprawić, by ta relacja była bezpieczna i komfortowa dla obu ...
28/08/2026

Pies i dziecko – mit „najlepszego przyjaciela” i o tym, jak sprawić, by ta relacja była bezpieczna i komfortowa dla obu stron

O niezwykłej przyjaźni łączącej psa i dziecko powstało mnóstwo filmów i książek.
Wizja bohaterskiego Lampo, wiernej i mądrej Belli towarzyszącej Sebastianowi, czy Lassie przemierzającej setki kilometrów, by wrócić do ukochanego małego właściciela, a także wiele innych, pięknych historii, ukształtowały w świadomości ludzi nieprzystający do rzeczywistości obraz psa, jako istoty kierującej się uczuciami niekoniecznie bliskimi ich osobowości, takimi jak altruizm, czysta lojalność i bezwarunkowa miłość do człowieka, zwłaszcza zaś do dzieci, pozbawiona przyziemnych pobudek, takich jak choćby zaspokajanie własnych potrzeb.

Ten sielankowy obraz, wmówiony nam przez popkulturę, prowadzi do szkodliwej antropomorfizacji i bambinizmu i w szczególny sposób odbija się na relacjach psów z najmłodszymi członkami rodziny.
Bo jaki wizerunek wyłania nam się z tych historii? Widzimy w psie nie zwierzę, które przede wszystkim dąży do zaspokojenia swoich potrzeb, wymagające konsekwentnego prowadzenia i zapewnienia mu jego miejsca w skomplikowanej strukturze, jaką jest rodzina, lecz wyidealizowaną istotę, napędzaną altruizmem, empatią, lojalnością i instynktem opiekuńczym w stosunku do dzieci, jak Nana z Piotrusia Pana czy Bailey i jego późniejsze, liczne wcielenia z "Był sobie pies".
Wszystkie te psy są cierpliwe, wierne i skupione wyłącznie na sprawianiu radości swoim małym opiekunom. Znoszą cierpliwie szarpanie, tarmoszenie, zabawy w przebieranki, uwielbiają być przytulane, kiedy tylko mały właściciel płacze czy ma gorszy dzień.
Czy tutaj nie zapaliła się Wam czerwona lampka?
Dziecko jest przedstawiane jako właściciel, opiekun psa, od którego z kolei oczekuje się bezwzględnej wierności i zaangażowania w każdej sekundzie.
Kilkulatek, który nie jest w stanie zająć się sam sobą, bo jest na to zbyt niedojrzały, jest jednocześnie opiekunem tak wymagającego zwierzęcia, jak pies.
W dodatku relacja ta jest bardzo jednostronna, bo co ona niby daje psu? W idealnym świecie popkultury oczywiście daje mu spełnienie, w końcu wmawia się nam, że sensem psiego życia jest sprawianie radości jego człowiekowi.
Nakarmieni taką literacką i filmową papką, nieświadomie oczekujemy, że tak właśnie będzie wyglądała relacja naszych dzieci z czworonogiem i tu następuje poważny zgrzyt.
W poprzednim artykule pisałam, że 57% pogryzień w Polsce jest dokonywanych przez psy znane ofierze, przy czym ta liczba może być znacznie wyższa, gdyż nie wszystkie pogryzienia są zgłaszane. Największą grupę stanowią tu dzieci w wieku od 0 do 9 lat, przy czym grupa wiekowa, w której jest najwięcej pogryzień, to przedział między 5 a 9 lat, najcięższe pogryzienia, z oczywistych przyczyn, dotyczą z kolei grupy wiekowej od 0 do 4 lat.
Do tych pogryzień najczęściej dochodzi w codziennych sytuacjach, które tak naprawdę nie powinny mieć miejsca - dzieci przytulają psa, kładą się na jego posłaniu, siadają mu na grzbiecie, ciągną za uszy, czy wciskają go w ubranka dla lalek lub do wózka.
Dorośli są wtedy bardzo zaskoczeni, niejednokrotnie oburzeni - pies, największy przyjaciel dziecka, pełen altruistycznej miłości, nagle zachował się nieobliczalnie.
Czy naprawdę "nagle"? Czy wcześniej niczego im nie sygnalizował? Czy nie wspinał się mozolnie po drabinie agresji, wysyłając kolejne sygnały ostrzegawcze?
Kiedy oglądam pokazywane mi zdjęcia dzieci, które tak świetnie dogadywały się z psem, który nagle "oszalał" i zrobił się agresywny, widzę, jak wielu właścicieli nie zna swojego psa, nie zna mowy jego ciała, nie rozumie tego, co zwierzę próbuje mu zakomunikować.
Co widzę ja, kiedy patrzę na te zdjęcia? Widzę malucha, który nigdy nie powinien znaleźć się w takiej sytuacji z psem i widzę psa, przytulanego, którego pysk, pełen zębów, przymusem styka się z twarzą dziecka.
Widzę jak ten pies sygnalizuje, że jest to sytuacja niekomfortowa: zieje, łypie w charakterystyczny sposób (tzw. whale eye), kuli się i próbuje odsuwać, szukając pomocy u dorosłego opiekuna, zajętego robieniem fotki.
Widzę dziecko rozparte na psim legowisku i psa, który wygięty w łuk niemal krzyczy swoją postawą, że jest to sytuacja bardzo dla niego opresyjna, psa, ziewającego nerwowo, kiedy malutkie dziecko wspina się na jego grzbiet czy dłubie w jego misce lub zabiera zabawki.
Owszem psy oczywiście rozróżniają dzieci od dorosłych i potrafią mieć nawet jakiś rodzaj instynktu opiekuńczego, zwłaszcza niektóre rasy psów pasterskich, mogą tolerować pewne zachowania, ale to nie znaczy, że je lubią i że są dla nich przyjemne.
Co gorsza, popkultura napędza mody na konkretne rasy, kupowane potem bezrefleksyjnie, w oczekiwaniu na to, że zwierzaki będą takie jak w filmie.
Po premierze aktorskiej wersji "101 dalmatyńczyków" zapanowała moda na tę dosyć trudną i reaktywną rasę, a potem psy lądowały w schroniskach, bo okazywało się, że nie są tak śmieszne i słodkie jak w filmie.
Po filmie "Maska" modne stały się Jack Russell Terriery, bo piesek w tym filmie był uroczy i zabawny. W rezultacie właściciele dostawali twardego, myśliwskiego psa, o upartym charakterze, którego nie potrafili wychować.
Moda na pirenejskie psy pasterskie czy bernardyny, również była destrukcyjna.
Owszem, te wielkie psy są dosyć cierpliwe, ale nawet one nie znoszą być traktowane jak żywe zabawki.
Filmy typu "Bella i Sebastian" pokazują jak dziecko, pozbawione opieki dorosłego, tylko z pomocą czujnego i wiernego psa, pokonuje spore dystanse w trudnych warunkach i wychodzi cało z niebezpiecznych przygód. To tylko film, a jednak podprogowo sączy niebezpieczny mit o tym, że pies może zastąpić rodzica, że zawsze zadba o bezpieczeństwo dziecka, przez co wielu dorosłych podświadomie czuje się zwolnionych z obowiązku pełnej kontroli.
Przekaz serwowany nam przez filmy i książki zupełnie pomija strefę komfortu psa, a nawet zakłóca realistyczny odbiór jego mowy ciała.
Psy w filmach robią "ludzkie" miny, mają ludzkie reakcje. Nic dziwnego, że później właściciel uznaje, iż rozdziawiony psi pysk zawsze oznacza szeroki uśmiech i przejaw radości.
Jeżeli chcemy, żeby życie z psem układało się gładko i bezpiecznie, zwłaszcza dla najmłodszych, musimy przestrzegać określonych zasad i uczyć ich dzieci.
Po pierwsze, większość psów nie znosi uścisków za szyję i przytulania, nie lubi kiedy zabiera mu się jego zabawki czy inne zasoby, w tym np. posłanie. Nie lubi też kiedy przysuwa się twarz do jego pyska.
Po drugie pies nie jest żywą lalką - przebieranie go w fatałaszki, wożenie w wózku, zmuszanie do chodzenia na dwóch łapach i inne tego typu zabawy, nie sprawiają mu radości, przeciwnie, budzą dyskomfort, co prowadzi do wybuchu agresji.
Po trzecie nie można po prostu zostawić dziecka z psem bez nadzoru i wyjść sobie do innego pomieszczenia, w złudnym poczuciu bezpieczeństwa, prawdziwy pies to nie Nana czy Bailey, może dojść do sytuacji, która będzie dla dziecka niebezpieczna.
Po czwarte: szczeniak, to nie tylko urocza kuleczka, to drobne, kłujące ząbki, ostre pazurki i spory temperament, więc nie dziwmy się, że nie chce wyłącznie leżeć na kolanach dziecka, z kokardą na szyi, ale będzie skakał, drapał, podgryzał i niszczył zabawki.
Po piąte, nie przenośmy odpowiedzialności na zwierzę, to właściciel ma obowiązek wychowania swojego psa, ale też dbania o to, by młodsi domownicy nie naruszali przestrzeni osobistej i komfortu zwierzęcia.
Żeby jednak dołożyć łyżkę miodu do tej beczki dziegciu, dodam, że to nie oznacza, że przyjaźń dziecka z psem jest niemożliwa i że nie istnieje. To może być piękne, wzajemne uczucie, ale pod warunkiem, że dorośli rozważnie pokierują tą relacją, że nauczą się rozumienia mowy ciała swojego psa, że zrozumieją jakie ma potrzeby i zapewnią bezpieczne kontakty między maluchem a czworonogiem. Trzeba tylko zapomnieć o fałszywych stereotypach, że pies ma w naturze miłość i cierpliwość do dzieci, a jego powołaniem jest sprawiać radość człowiekowi. Trzeba szanować odrębność i potrzeby żywej, czującej istoty innego niż nasz gatunku.
Jeśli podejdziemy mądrze do układów między dzieckiem a psem, to cóż - pozostając w klimacie filmowym - to może być początek pięknej przyjaźni.

🐾 Kim jestem i jak mogę pomóc Twojemu pupilowi?Olga Kowalczyk - jestem licencjonowanym zoopsychologiem z ponad 13-letnim...
09/07/2026

🐾 Kim jestem i jak mogę pomóc Twojemu pupilowi?
Olga Kowalczyk - jestem licencjonowanym zoopsychologiem z ponad 13-letnim stażem. Moja praca to nie tylko zawód, ale przede wszystkim misja oparta na głębokim zrozumieniu potrzeb zwierząt i ich opiekunów.
Dlaczego możesz mi zaufać?
- Państwowy Dyplom MEN i 13+ lat praktyki: W świecie zdominowanym przez kilkudniowe kursy internetowe i szybkie certyfikaty PDF, oferuję wiedzę zweryfikowaną przez Ministerstwo Edukacji Narodowej. Moje uprawnienia są państwowe, a naukowe podejście do behawioryzmu szlifuję od ponad dekady. Nie eksperymentuję na Twoim zwierzęciu, lecz działam według sprawdzonych, medycznych standardów.
- Praktyka i współpraca weterynaryjna: Latami pracowałam w gabinecie weterynaryjnym, a obecnie przyjmuję stacjonarnie w gabinecie Med-Vet w Grodzisku Mazowieckim (ul. Kościelna 4A). Dzięki temu wiem, jak zdrowie fizyczne wpływa na psychikę zwierzęcia i patrzę na każdy problem całościowo.
- Doświadczenie w trudnych przypadkach: Współpracowałam ze Strażą Zwierząt, pomagając skrzywdzonym i lękowym czworonogom odzyskać równowagę.
👣 Jak pracuję?
Dopasowuję się do Twoich potrzeb. Pomagam właścicielom psów i kotów na dwa sposoby:
💻 ONLINE – idealne dla kotów i zwierząt lękliwych, które w swoim naturalnym środowisku zachowują się swobodnie, co ułatwia trafną diagnozę bez zbędnego stresu.
🏥 STACJONARNIE – zapraszam na konsultacje na żywo do gabinetu Med-Vet przy ul. Kościelnej 4A w Grodzisku.
Pomagam rozwiązać problemy takie jak:
🔘Agresja lękowa (reaktywność, szczekanie i rzucanie się na psy/ludzi ze strachu),
🔘Lęk separacyjny (gdy pies niszczy dom lub wyje pod Twoją nieobecność),
🔘Fobie dźwiękowe (burza, wystrzały) i inne
🔘Załatwianie się kota poza kuwetą oraz konflikty między zwierzętami w domu.
Prywatnie jestem opiekunką własnej gromadki zwierzaków.
Nie oceniam – pomagam znaleźć porozumienie i przywrócić spokój w Waszym domu.
Zapraszam do kontaktu w wiadomości prywatnej, telefonicznie ☎️ 696241232
💊 lub bezpośrednio przez gabinet Med-Vet! 🐾

🎻 50–80 BPM: MUZYKOTERAPIA W ZOOPSYCHOLOGII PRZEDSTAWIAM MOJĄ AUTORSKĄ PLAYLISTĘ WYCISZAJĄCĄ DLA ZWIERZĄT NA SPOTIFY 👇🐾 ...
02/07/2026

🎻 50–80 BPM: MUZYKOTERAPIA W ZOOPSYCHOLOGII PRZEDSTAWIAM MOJĄ AUTORSKĄ PLAYLISTĘ WYCISZAJĄCĄ DLA ZWIERZĄT NA SPOTIFY 👇

🐾 Agresja lękowa, problemy z habituacją, paniczny strach przed
burzą czy sylwestrowy koszmar...
Jako zoopsycholog wiem, jak zagubiony i bezradny w takiej sytuacji czuje się opiekun.

W sieci jest mnóstwo mniej lub bardziej przypadkowych playlist i płyt w stylu „music for pets” czy "muzyka relaksacyjna dla psów".
Niestety, większość z nich to niezbyt przemyślane składanki, które zamiast łagodzić lęk i koić nerwy, mogą przebodźcować Twojego pupila.
Niespodziewane zmiany głośności, nieregularne rytmy, wysokie, drapieżne rejestry lękowy pupil odbierze jako sygnał alarmowy.
Aby realnie pomóc zwierzętom zmagającym się z przewlekłym stresem i fobiami, w oparciu o połączenie wiedzy behawioralnej z pogłębioną analizą struktury muzyki klasycznej, stworzyłam autorską playlistę terapeutyczną zawierającą wyłącznie utwory o tempie 50-80 BPM (czyli uderzeń na minutę).

🤔 O co chodzi z tym „50–80 BPM” i dlaczego akurat ten zakres działa relaksująco nie tylko na ludzi, ale i na zwierzęta?
Tętno spoczynkowe kotów i mniejszych psów jest fizjologicznie wysokie i wynosi od 90 do nawet 160 uderzeń na minutę (w stresie u zdrowego kota może dojść aż do 220 BPM, a bywa, że i wyżej! ). Z kolei duże psy w relaksie mają tętno na poziomie 60–80 BPM.
Dlaczego więc tempo 50-80 BPM jest uniwersalnym remedium dla każdego z nich (i dla nas też)?
Odpowiedzią jest neurobiologiczna zasada narzucania rytmu (entrainment), innymi słowy dostrojenia rytmicznego. U dużych psów muzyka idealnie pokrywa się z ich własnym tętnem w stosunku 1:1, od razu stabilizując pracę serca. Z kolei u mniejszych psów oraz kotów następuje spowolnienie pulsu i oddechu, dopasowując się do wolniejszego rytmu otoczenia.
Niezależnie od gabarytów, układ nerwowy zwierzaka naturalnie dąży do synchronizacji z tak spokojnym i bezpiecznym środowiskiem, pozwalając mu się odstresować.
🛑 Dlaczego ta playlista jest unikalna? Selekcja wykonawcza ma znaczenie!
Sam wybór kompozytora, jego utworu i odpowiedniej jego części nie wystarczy. Na tej playliście liczy się konkretne wykonanie i interpretacja. Muzyka klasyczna to moja wielka pasja i mogę zagwarantować, że dokonałam starannej selekcji, wybierając tych wykonawców i takie interpretacje, by uzyskać jak najlepsze efekty terapeutyczne.
To, co najważniejsze w tej playliście to:
- 🎻 Ochrona akustyczna: Spokojne, kojące arcydzieła baroku i klasycyzmu stanowią idealną, wyciszajacą barierę, chroniącą naszego pupila przed hałasem z zewnątrz i niepokojącymi go dźwiękami .
- 🎤 Uspokajający głos człowieka: Wyselekcjonowane, bezpieczne arie operowe oparte na symetrii, powtórzeniach lub harmonijnym dialogu, które naśladują spokojny głos człowieka, zapewniając psu czy kotu poczucie bezpieczeństwa.
To bezpieczne, skuteczne i w pełni bezpłatne narzędzie wspierające terapię lęków, naukę akceptacji bodźców (habituację) oraz wyciszanie emocji przy agresji lękowej.

💡 Wskazówka zoopsychologa: Zacznij od słuchania muzyki z pupilem podczas codziennych czynności, niech gra cicho w tle, w ten sposób mózg zwierzęcia zacznie odbierać te dźwięki jako coś kojarzącego się z poczuciem bezpieczeństwa i tak właśnie ta muzyka zadziała w sytuacjach kryzysowych. Muzykę puszczamy bardzo cicho, na poziomie 40-45 decybeli, podkręcamy do 50 -55 decybeli tylko w przypadku naprawdę silnych hałasów, jak np. petardy za oknem czy wiertarka u sąsiada i od razu po wygaśnięciu źródła nieprzyjaznych dźwięków ściszamy z powrotem do 40-45 decybeli (jest to takie natężenie dźwięku jak szum lodówki lub głośnego szeptu), pamiętajmy, że psy i koty słyszą lepiej od nas ;)

🎧 Link do darmowej listy na Spotify zostawiam w pierwszym komentarzu pod postem! 👇

Statystyki mówią, że około 57% pogryzień przez psy w Polsce, to pogryzienia dokonane przez psy domowe lub należące do są...
28/06/2026

Statystyki mówią, że około 57% pogryzień przez psy w Polsce, to pogryzienia dokonane przez psy domowe lub należące do sąsiadów czy przyjaciół. Były to więc zwierzęta doskonale znane ofierze.
Są to oczywiście mocno szacunkowe dane – i dodajmy, że bardzo optymistyczne. Prawda jest taka, że większość pogryzień nie zostaje nigdzie zgłoszona. Śmiało możemy więc założyć, że 77% podane w poniższym filmie, dotyczy również naszego kraju.

Wszyscy wielokrotnie widzieliśmy w internecie słodkie filmiki czy zdjęcia z dziećmi tulącymi swoich czworonożnych towarzyszy, wożącymi psy w wózku, przebierającymi je w sukienki lub noszącymi zwierzaki na rękach.
Zapewne w wielu z Was wywołały one pozytywne emocje. Może nawet pomyśleliście wówczas: „Och, jak ten pies kocha to dziecko!”.
Rzeczywistość odbiega jednak znacznie od tej sielskiej wizji. Jako zoopsycholog stykam się z brutalnymi konsekwencjami takiego myślenia podczas konsultacji w moim gabinecie.
Wspaniałe zabawy kończą się bowiem pogryzieniami, które na ogół interpretowane są przez opiekunów jako te „bez przyczyny” lub „bez ostrzeżeń”.

Czy jednak tak jest naprawdę? Czy pies rzeczywiście nie wysyłał żadnych sygnałów ostrzegawczych? Czy nie dawał znać, że doskonała – zdaniem dzieci i dorosłych – zabawa, nie sprawiała mu przyjemności, a wręcz przeciwnie: potężny dyskomfort?

Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ wpadamy w pułapkę bambinizmu i antropomorfizacji.

Oczekujemy, że nasz pupil będzie się zachowywał, myślał i czuł jak człowiek. Zapominamy, że pies jest odrębną istotą, innego niż my gatunku. Nie jest pluszową maskotką. Ma swoje własne potrzeby, granice i sygnały ostrzegawcze, których dzieci, a niejednokrotnie i dorośli, po prostu nie potrafią odczytać.

Temat jest tak ogromny i ważny, że podzieliłam go na dwa artykuły, które ukażą się wkrótce na moim profilu:

1️⃣ Pies i dziecko – mit „najlepszego przyjaciela” i o tym, jak sprawić, by ta relacja była bezpieczna i komfortowa dla obu stron.
2️⃣ Bambinizm i antropomorfizacja – dlaczego „uczłowieczanie” psa niszczy jego psychikę.

👇 Dajcie znać w komentarzach: czy czasem postrzegacie psa jako człowieka o takich samych potrzebach i sposobach komunikacji, tyle, że porośniętego futrem? Gdzie według Was przebiega granica?

http://gregoria.org/http://stopthe77.com/This movie is from this...

Czy postanowiłam się przekwalifikować i zostać dietetyczką? Nie.Skąd więc pomysł na ukończenie tego kursu? Jakiś czas te...
16/10/2025

Czy postanowiłam się przekwalifikować i zostać dietetyczką? Nie.
Skąd więc pomysł na ukończenie tego kursu?
Jakiś czas temu zauważyłam, że psi i koci pacjenci geriatryczni są traktowani jak ci młodzi, w pełni sił psychicznych i fizycznych, zupełnie tak, jakby nie istniał problem dysfunkcji poznawczych u starszych psów i kotów.
Wielu właścicieli, ale też wielu specjalistów, niewłaściwe zachowania pupila, takie jak np. nadmierna wokalizacja czy brudzenie w domu, błędnie ocenia jako klasyczne zaburzenia zachowania, wynikające np. z lęku separacyjnego czy stresu, zupełnie pomijając kwestie związane z wiekiem zwierzęcia.
Temat psiej i kociej demencji zgłębiam od dawna po to, by wesprzeć zarówno właścicieli, jak i ich czworonożnych przyjaciół w tej stresującej dla obu stron rzeczywistości. Zajęłam się nim głównie dlatego, że zauważyłam iż jest on marginalizowany, a nawet pomijany.
Skąd więc pomysł na ukończenie kursu dotyczącego diety geriatrycznej?
Dieta i odpowiednia suplementacja muszą stać się bowiem nieodłącznym czynnikiem wspierającym postępowanie ze starszym pacjentem i dobrze jest mieć wiedzę na temat tego, jak można ją wykorzystać, by móc skutecznie pomagać.
Nie jestem dietetykiem i chyba nim nie będę (chociaż nigdy nie mów nigdy 😉 ), a ostateczną decyzję dotyczącą suplementów czy leków podejmie, w oparciu o wyniki badań i sugestię zoopsychologa, lekarz weterynarii prowadzący dane zwierzę, niemniej jednak, mając konkretną wiedzę na ten temat, mogę podsuwać bardziej skuteczne i sensowne rozwiązania, z korzyścią dla moich pacjentów, ich właścicieli i, co za tym idzie, z satysfakcją dla mnie 😉

Adres

Grodzisk Mazowiecki

Godziny Otwarcia

Czwartek 10:00 - 22:00
Piątek 10:00 - 22:00

Telefon

+48696241232

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Olga Kowalczyk - zoopsycholog umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij