To dla nich raz w miesiącu kapelan ks. Żlechowski odprawiał Msze Św. w kaplicy,
którą prowadziły zakonnice opiekujące się starcami i ludźmi niedołężnymi. Spotkania te były doskonałą okazją do wymiany poglądów
i wiadomości o kolegach i przyjaciołach rozrzuconych po całym świecie. Tu też zrodził się pomysł powołania do życia - Polskiego Klubu. Niestety, biedni rodacy nie mieli środków na jego budowę. I pewnie nic by z tego nie wyszło, gdyby nie ksiądz Żlechowski
- powiernik i przyjaciel polskich parafian, który zwrócił się z prośbą
do angielskich władz kościelnych o pomoc na budowę Domu Polskiego. Ku zaskoczeniu zainteresowanych, pieniądze się znalazły. Resztę brakujących środków zebrali sami parafianie,
którzy, jak to zwykle bywa w takich chwilach, gotowi byli do wielkich poświęceń. Każdy wysupłał, więc ze swoich mizernych budżetów jakiegoś funta
i wspólnymi siłami zdołali wybudować ciasny, ale własny kąt. W 1957 roku powstała polska kaplica, a przy niej klub. Radość z posiadania własnego kąta była ogromna, a wieści o powstaniu polskiego kościoła i klubu
ściągały rodaków z całej okolicy. Już po kilku latach okazało się jednak,
że potrzebny jest większy i nowocześniejszy budynek, ponieważ obecny pękał w szwach. Znowu zaczęły się zbiórki pieniędzy i narady: co? Stary budynek został sprzedany i udało się tanio kupić... kościół. Był on jednak w opłakanym stanie i remont tego obiektu zupełnie się nie opłacał. Obrotni rodacy postanowili, więc rozebrać kościółek, a odzyskany z rozbiórki kamień - sprzedać. Uzyskane w ten sposób pieniądze zainwestowali w budowę nowego budynku. W ten sposób stanął obiekt dużo większy od poprzedniego,
który konsolidował mieszkających w Newcastle i okolicach Polaków. Odbywały się tu huczne zabawy i wspaniałe imprezy.