Między Polską a Piemontem

Między Polską a Piemontem Dom w Piemoncie, my i włoska codzienność. Czasem zabawna, czasem absurdalna, zawsze trochę nie tak.

14/07/2025

Obok nas, dosłownie 40 metrów, jest na sprzedaż mały domek (w samym centrum Portacomaro). 100m do 2 barów i restauracji, poczty, banku i głównego placu.
Sprzedaje go nasza przyjaciółka. Sprzedaje z meblami. W domu jest klimatyzacja, ogrzewanie gazowe, funkcjonalna kuchnia.

Wspomnienia z dzieciństwa. Przyznać się, kto lubi watę cukrową?Mamy dzisiaj festiwal piwa w Portacomaro, ale mają też wa...
11/07/2025

Wspomnienia z dzieciństwa.
Przyznać się, kto lubi watę cukrową?
Mamy dzisiaj festiwal piwa w Portacomaro, ale mają też watę cukrową!
Nawet nie pamiętam, kiedy ostatni raz jadłem coś takiego.

Polowanie na trufle o 7 rano? Tylko w Piemoncie! 🍄🕷️🍷Słońce jeszcze nie zdążyło porządnie wstać, a my już w lesie. Bo ja...
09/07/2025

Polowanie na trufle o 7 rano? Tylko w Piemoncie! 🍄🕷️🍷

Słońce jeszcze nie zdążyło porządnie wstać, a my już w lesie. Bo jak się wybierasz na polowanie na czarne letnie trufle, to nie ma zmiłuj – później za gorąco, no i… komary. A sezon na nie też trwa 😂

Dziś znów ruszyłam na trufle – nie sama oczywiście, tylko z tartufaio, jego psem i moimi przyjaciółmi, którzy przyjechali do mnie do Monferrato. Jak wszyscy moi znajomi, też chcieli spróbować znaleźć truflę. No i znaleźliśmy! 200 g – nieźle jak na poranek, prawda?

Polowaliśmy w lesie obok zamku, w którym robią jedno z najlepszych win, jakie piłam tego lata. A po lesie – degustacja: lokalne sery, wędliny i wino. Czyli zestaw, który zawsze działa.

A teraz coś, czego nie znajdziesz w przewodnikach: kiedyś tartufaio mogli być tylko faceci. Taka „tradycja”. Ale czasy się zmieniają – moja przyjaciółka to jedna z niewielu kobiet w Piemoncie, które zawodowo zajmują się truflami. I to właśnie ona prowadzi te wyprawy. W klasycznym męskim gronie nikt by jej nie dał szansy, więc zrobiła to po swojemu 😎

A co po powrocie do domu?
Dziś było risotto z truflami.
Jutro? Albo jajka z truflami, albo chleb z masłem i truflami.
Albo wszystko naraz – bo kto mi zabroni? 😏

Oto statystyki i odpowiedź na pytanie “ile”.Zrobione 1416 km, zużycie prądu 202kWh, przy średnim zużyciu 14,3 KWh/km (12...
05/07/2025

Oto statystyki i odpowiedź na pytanie “ile”.
Zrobione 1416 km, zużycie prądu 202kWh, przy średnim zużyciu 14,3 KWh/km (120-140 km/h)
Cena średnio na SC była między 0.43-0.45 Euro za kW
Przyjmijmy 202kWh*0.44 euro=89 Euro. 1 euro to jakieś 4.24, więc 89*4.24=377,36 PLN
W sumie pierwsze ładowanie miałem prawie za darmo w domu z paneli więc wyszło jeszcze mniej, ale i tak 1400 km za 380 PLN nie jest złym wynikiem.
Przy spalaniu 5.5 l/100km dieslem, przy cenie na Auchan 5.60 PLN wychodzi 435 PLN

04/07/2025

I wcale nie trzeba czekać godzinę, żeby się naładować!

04/07/2025

Lądujemy po przejechaniu prawie 400 km )

Na granicy pustki
04/07/2025

Na granicy pustki

Startujemy!
04/07/2025

Startujemy!

“Jedziecie hulajnogą do Piemontu?” Słyszeliśmy to już kilka razy, jadąc Teslą 1400 km 🙂 faktem jest, że zrobiliśmy już t...
03/07/2025

“Jedziecie hulajnogą do Piemontu?”
Słyszeliśmy to już kilka razy, jadąc Teslą 1400 km 🙂 faktem jest, że zrobiliśmy już taką trasę z 10 razy przez ostatnie 3 lata. “Jakbym miał diesela, zrobiłbym tylko jeden przystanek na tankowanie…” A g***o, miałem diesela z zasięgiem 1100 km i też robiłem przerwy po około 300km. Teslą robię tak samo. Obecną Tesla przejadę bez problemu 450-500 km autostradą, ale i tak robię przerwy wcześniej. Czy to taki duży problem zatrzymać się na 15 minut kilka razy?
Jutro rano ruszamy, Tesla pokazuje kilka opcji (najmniej ładowań - 3 postoje), najszybsza podróż - 6 ładowań i jeszcze ze dwie opcje) pewnie zrobimy z coś pomiędzy.
Ile postojów obstawiacie?

🏡 Kiedy kupujesz dom i… nie wiesz, który to dokładnie! 🇮🇹😅Przy kupnie naszej włoskiej nieruchomości okazało się, że nume...
26/06/2025

🏡 Kiedy kupujesz dom i… nie wiesz, który to dokładnie! 🇮🇹😅

Przy kupnie naszej włoskiej nieruchomości okazało się, że numer domu w dokumentach to 28, ale… dwa domy obok miały numery 14 i … 14. A dom z numerem 28? Też był na sprzedaż, ale kilkadziesiąt metrów dalej! 🤯

Nie było wyjścia – trzeba było to wyjaśnić w urzędzie miejskim, bo jak tu załatwić wodę i prąd, skoro nie wiadomo, gdzie mieszkamy? 😅

Poszedłem sprawdzić godziny urzędowania. Na drzwiach – informacja, że jutro rano otwarte. Przyszedłem… i dalej zamknięte. 😤 Pani ze straży miejskiej wyjaśniła, że to stara tabliczka i mam przyjść jutro-jutro, a nie „jutro z tabliczki”. Klasyka 🇮🇹😉

Na szczęście trzecie podejście było skuteczne. Dwie osoby w urzędzie chwilkę pogadały, po czym wysłały ze mną tę samą panią ze straży, żeby na żywo zobaczyła, o co chodzi. Poszła, pstryknęła kilka zdjęć i zniknęła.

Tydzień później – mail z decyzją: oficjalnie jesteśmy 14B! 🔥
Można było zamówić podłączenie wody (licznik zdjęty wcześniej), a prąd? Tu go nigdy nie było – ale to już zupełnie inna historia…

na zdjęciu - tabliczka z godzinami pracy urzędu - nadal ta sama...


❓A Ty? Miałeś kiedyś podobną historię z urzędem – w Polsce czy za granicą?
Podziel się w komentarzu – najlepiej taką, która do dziś wydaje się nieprawdopodobna!

– To już kupiliście ten dom?Prawie. Ale najpierw trzeba było… wykuć dziurę w ścianie.Nie metaforycznie. Dosłownie.Wszyst...
16/06/2025

– To już kupiliście ten dom?

Prawie. Ale najpierw trzeba było… wykuć dziurę w ścianie.

Nie metaforycznie. Dosłownie.

Wszystko było gotowe. My zdecydowani, sprzedający gotowi, agentka zadowolona.
I wtedy pojawił się szczegół.

Na drugim piętrze domu były małe drzwiczki. Takie raczej balkonowe, bardziej dekoracyjne niż funkcjonalne.
Ale na planie – wielkie, dwumetrowe drzwi.

Dokładnie takie, jakie chcieliśmy.

– Tylko że… ich nie ma – powiedziała agentka. – A skoro są na planie, a nie ma ich w rzeczywistości, to domu nie da się sprzedać.

Bo plan musi zgadzać się ze ścianami.

Moglibyśmy czekać na komisję, która zatwierdza zmiany.
Odbywa się dwa razy w roku. A był sierpień.

– Albo… możecie te drzwi wykuć (otwór) – zaproponowaliśmy.

Sprzedający się zawiesili.
– Tak można?

Można. Dopłaciliśmy do ceny domu 1000euro.
Trzy dni później przyjechał fachowiec i zrobił otwór.

Plan pasuje do rzeczywistości.



Potem była jeszcze kwestia podpisania aktu notarialnego.

Wymagane było osobiste stawiennictwo wszystkich właścicieli.
A było ich troje – ojciec i dwoje dzieci. Każde mieszkało gdzie indziej.
Ojciec – w szpitalu na Sycylii.

I tak, przywieźli go do Piemontu.
W ciężkim stanie, ale z klasą.
Podpisał dokumenty i zażartował, że dobrze kończyć tę historię.



Sam dom?

Bez mebli. Za to z czterema oponami, drzwiami od samochodu i… kluczykami.
Samochodu nie znaleźliśmy.

Reszta to klasyka: kartony, papiery, resztki plastiku.

Jeden kontener i dwa dni.



Na szczęście dach i mury były w dobrym stanie – potwierdził inżynier, którego przysłała agentka.

Ona naprawdę chciała, żeby wszystko przebiegło uczciwie.



Dokumentów nie tłumaczyliśmy.
Nasza sąsiadka zgodziła się być naszym pełnomocnikiem i podpisywała wszystko w naszym imieniu.

Notariusz? 15 minut z tłumaczem przysięgłym, 150 €.
(Naprawdę – uczcie się języków).



Koszty?
– agencja, notariusz, podatki, prowizje: razem ok. 6000 €
– podatek: 10%, bo to nasz drugi dom
(Gdyby to był pierwszy i z rejestracją rezydencji – tylko 2%)



I to tyle.

A Wy? Macie historię zakupu, której nie da się opowiedzieć bez słowa „dziura w ścianie”? 😅

– Naprawdę chcesz stary dom na wsi w północnych Włoszech?– A co z remontem?– A dokumenty?– A język?To akurat były moje p...
13/06/2025

– Naprawdę chcesz stary dom na wsi w północnych Włoszech?
– A co z remontem?
– A dokumenty?
– A język?
To akurat były moje pytania.
Mariusz był pewny znacznie wcześniej niż ja.
Przez kilka lat oglądaliśmy domy. Włoskie, hiszpańskie, czasem absurdalne, czasem całkiem logiczne.
Ja marzyłam o Maladze. Mariusz o Cortonie.
W planach była Sycylia, Apulia, Walencja, a raz nawet coś nad oceanem.
Ale zawsze było jakieś “ale”.
Za gorąco. Za daleko. Zbyt dziwny układ pokoi.
Zbyt duży entuzjazm agenta.
Albo po prostu to uczucie: „to nie nasze miejsce”.
A potem pojechałam na staż do winnicy Cascina Tavijn w Piemoncie .
Przyjechaliśmy tam o piątej rano. Początek czerwca 2022.
Była mgła, cisza, słońce i wzgórza.
I to było „to”.
Zakochałam się.
W widokach. W rytmie dnia. W ludziach, którzy nie pytają, tylko robią swoje.
Zaczęliśmy wracać. Na kilka dni. Na tygodnie. Na miesiąc.
Wynajmowaliśmy apartament tuż obok. Z czasem zaprzyjaźniliśmy się z właścicielką.
A potem ktoś powiedział:
- Ten dom obok jest na sprzedaż.
Nie planowaliśmy. Ale decyzja przyszła sama.
Dom z charakterem. Stary. Do remontu.
Od dwóch sezonów uczymy się, co znaczy: „jak to się robi po włosku”. Za każdym razem, gdy wychodzimy na taras z kieliszkiem wina, wiemy, że to był dobry pomysł.
Bo nie kupiliśmy tylko domu.
Znaleźliśmy miejsce, do którego chce się wracać.
A jak u Was? Miłość od pierwszego widoku czy długa historia „ale”?

Adres

Poznan

Telefon

+48724438523

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Między Polską a Piemontem umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Między Polską a Piemontem:

Udostępnij